02.11.2022, 04:02 ✶
Gdyby ktoś kazał mu się ładnie na to spotkanie, zapewne uniósłby z powątpiewaniem jedną brew, dając rozmówcy parę sekund na to, by przemyślał swoją prośbę. Następnie, widząc że kwestia poruszana jest całkiem na poważnie, uniósłby też drugą, w wyraźnie niepomiernego wręcz zdumienia. Potem natomiast stwierdziłby, że w takim razie nigdzie iść nie zamierza.
Całe szczęście jednak, nikt nie wywierał na nim tego typu presji. W lokalu pojawił się w zwyczajowej koszuli, tym razem w kolorze czerni, i z szarym płaszczem zarzuconym na plecy. Pogoda może nie należała do najgorszych, ale wciąż była zwyczajową angielską. Jednym słowem - kapryśną, a do tego dzień chylił się ku końcowi, przez co temperatura spadał.
Teraz wierzchnia część ubrania została przewieszona przez oparcie krzesła na którym siedział, a on sam przekręcał palcami podkładkę, na której stała jego szklanka, co jakiś czas upewniając się też, czy na pewno szkło znajdowało się na samym jej środku. Próbował w ten sposób zająć czymś myśli i umilić sobie nieco oczekiwanie na klienta. Za każdym razem kiedy słyszał, że drzwi do lokalu otwierają się i zamykają, podnosił na moment wzrok, najpierw orientując się czy to ktoś właśnie wchodził, czy może wychodził, a jeśli to pierwsze, poświęcał parę chwil na to, by przyjrzeć się nowemu przybyszowi. Obserwował, analizował i rozważał, a kiedy dochodził do wniosku, że to nie jego wyczekiwany nieznajomy, wracał z powrotem do nudnej czynności jakiej się poświęcał. W końcu drzwi otworzyły się ponownie, wpuszczając do nagrzanego oddechami pomieszczenia nieco świeżego, chłodnego powietrza, a spojrzenie Fletchera znowu zwróciło się w kierunku wejścia.
Zastygł na chwilę, przyglądając się jej sylwetce i twarzy. Blond włosom, dużym oczom, czarnej sukience i w końcu szafirze, który miała do niej przypięty. Pobieżny opis jaki otrzymał odnośnie spotkania, zawierał sobie zaledwie płeć czy kolor włosów, więc w pierwszym odruchu podniósł rękę, a kiedy zwróciła na niego uwagę, wskazał swój stolik. Im dłużej jednak się jej przyglądał, tym bardziej dochodził do wniosku, że ją zna, a na domiar złego, że niekoniecznie ze strony biznesowej. Nie mógł jednak do końca pochwycić tego gdzie i kiedy się poznali. Większość ludzi, którzy nie byli zbytnio skorzy do podtrzymywania z nim kontaktów, szybko wyrzucał ze swojej pamięci. Próbował jeszcze cofnąć próbę zaproszenia ją do swojego stolika, cofając rękę, ale zrobił to zbyt szybko i zbyt nieostrożnie, przez co zahaczył łokciem o kant stolika. Poczuł, jak urażone nerwy rażą nibyprądem, a on tylko zaklął pod nosem, skrzywił się i na moment skrzywił wokół własnego bólu, co najpewniej nie wyglądało jakkolwiek poważnie czy zachęcająco.
Całe szczęście jednak, nikt nie wywierał na nim tego typu presji. W lokalu pojawił się w zwyczajowej koszuli, tym razem w kolorze czerni, i z szarym płaszczem zarzuconym na plecy. Pogoda może nie należała do najgorszych, ale wciąż była zwyczajową angielską. Jednym słowem - kapryśną, a do tego dzień chylił się ku końcowi, przez co temperatura spadał.
Teraz wierzchnia część ubrania została przewieszona przez oparcie krzesła na którym siedział, a on sam przekręcał palcami podkładkę, na której stała jego szklanka, co jakiś czas upewniając się też, czy na pewno szkło znajdowało się na samym jej środku. Próbował w ten sposób zająć czymś myśli i umilić sobie nieco oczekiwanie na klienta. Za każdym razem kiedy słyszał, że drzwi do lokalu otwierają się i zamykają, podnosił na moment wzrok, najpierw orientując się czy to ktoś właśnie wchodził, czy może wychodził, a jeśli to pierwsze, poświęcał parę chwil na to, by przyjrzeć się nowemu przybyszowi. Obserwował, analizował i rozważał, a kiedy dochodził do wniosku, że to nie jego wyczekiwany nieznajomy, wracał z powrotem do nudnej czynności jakiej się poświęcał. W końcu drzwi otworzyły się ponownie, wpuszczając do nagrzanego oddechami pomieszczenia nieco świeżego, chłodnego powietrza, a spojrzenie Fletchera znowu zwróciło się w kierunku wejścia.
Zastygł na chwilę, przyglądając się jej sylwetce i twarzy. Blond włosom, dużym oczom, czarnej sukience i w końcu szafirze, który miała do niej przypięty. Pobieżny opis jaki otrzymał odnośnie spotkania, zawierał sobie zaledwie płeć czy kolor włosów, więc w pierwszym odruchu podniósł rękę, a kiedy zwróciła na niego uwagę, wskazał swój stolik. Im dłużej jednak się jej przyglądał, tym bardziej dochodził do wniosku, że ją zna, a na domiar złego, że niekoniecznie ze strony biznesowej. Nie mógł jednak do końca pochwycić tego gdzie i kiedy się poznali. Większość ludzi, którzy nie byli zbytnio skorzy do podtrzymywania z nim kontaktów, szybko wyrzucał ze swojej pamięci. Próbował jeszcze cofnąć próbę zaproszenia ją do swojego stolika, cofając rękę, ale zrobił to zbyt szybko i zbyt nieostrożnie, przez co zahaczył łokciem o kant stolika. Poczuł, jak urażone nerwy rażą nibyprądem, a on tylko zaklął pod nosem, skrzywił się i na moment skrzywił wokół własnego bólu, co najpewniej nie wyglądało jakkolwiek poważnie czy zachęcająco.