Zajęcie Kim było dosyć proste. Dziewczyna naprawdę łatwo dawała się wciągać w różne szalone pomysły i nawet jakby zaproponował jej zwiedzanie jakichś potężnych bibliotek, w których mogłaby znaleźć ciekawe książki z nowymi pomysłami na odkrywanie, to by z nim chętnie tam poszła. Uczenie go jednak nowych umiejętności było dla niej równie atrakcyjne, co przemierzanie dzikich, nieodkrytych miejsc.
Skinęła głową, gdy powtórzył trzy zasady i w bezpiecznej odległości obserwowała jego próby. Zaciskała nawet kciuki, aby dodać mu więcej szczęścia. Miała nadzieję, że mu się uda. Był zdolnym czarodziejem i Kim zawsze postrzegała go jako mistrza. Po prostu idealizowała sobie Gio, jak tylko mogła. Nie zawsze było to dobre, ale z tym mężczyzną było to znacznie prostsze.
— Musisz się skupić. Dasz radę – odpowiedziała i ponagliła go dłonią, nadal zaciskając kciuki. Posłała mu uśmiech, który miał go zachęcić do tego, ale nadal mu nie wychodziło. Podeszła w końcu do niego i stanęła przed nim, łapiąc go za ramiona. – Gio, skupienie, rozpraszasz się i to widać na pierwszy rzut oka. Plus musisz przestać się bać. To, że kiedyś ci nie wychodziło, nie jest istotne. Jesteś teraz starszy o doświadczenia, widziałeś, jak wiele innych osób to robi. Znasz to od strony technicznej i nie jest to straszne. Teraz pora poznać od strony praktycznej. Dasz radę. Rozluźnij się – złapała jego dłoń, którą zaciskał na różdżce zbyt mocno. Delikatnie ją pomasowała, aby nabrał pewności. Dotykanie jego dłoni sprawiło, że przez dłonie Kim przeszedł przyjemny prąd, a na policzkach pojawił się delikatny rumieniec, który można było zrzucić na dzisiejszą pogodę, prawda?