28.06.2023, 19:11 ✶
Nigdy nie sądziła, że można by opuścić cyrk. A przynajmniej nie na długo. Nie więcej jak parę wieczorów, kiedy akurat nie byli rozstawieni i nie musieli gościć odwiedzających, ani martwić się o pokazy. To miejsce było całym ich domem, a przynajmniej jej - zdawało się jej, że była tu od zawsze i na zawsze miała zostać. Dlatego więc, za każdym razem kiedy ktoś podejmował decyzję o odejściu, miała wrażenie że dzieje się niemożliwe.
Poczucie zdrady było silne i gorzkie, bo przecież chodziło o rodzinę. Albo raczej kogoś, kto w luźnym tego słowa znaczeniu, od zawsze był jako takowa traktowany. Te emocje zdawały się po jakimś czasie znikać, zwyczajnie przygniecione trudami życia codziennego i zwykłym upływem czasu.
Lubiła myśleć, że znikają na stałe, bo nie każdy kto postanowił cyrk opuścić, wreszcie do niego wracał. Część układała sobie życie, część znikała jak kamień w wodę, by nigdy już nie dać znaku życia. Część zwyczajnie nie była aż tak bliska i ważna.
Kiedy jednak patrzyła na Flynna, przyciskającego do policzka lód zawinięty w materiał koszulki, czuła zawód. Delikatny posmak goryczy, który za sprawiedliwe uważał powitanie sprawione przez Aleksandra i któremu ona przyglądała się z ochotą. Limo znaczące policzek to najmniejsza z kar, jaką mógł otrzymać.
Zostawienie go samemu sobie nie było dla niej jednak wiążące. To mógł przerwać sam i mimo ukradkowych spojrzeń jakie mu rzucali, mimo szeptów które między sobą wymieniali, szybko na nowo uwikłaliby się z nim w rozmowę. Tego była pewna.
Stanęła przed nim, przez moment zwyczajnie mu się przyglądając i zastanawiając się jeszcze, czy na pewno nie chciała wrócić do reszty i początek jego rozgrzeszenia zostawić komuś innemu. W końcu jednak przekrzywiła głowę i pochyliła się, by postawić przed nim kubeczek z piciem, swój ściskając w drugiej dłoni, przyciśniętej gdzieś na wysokości piersi.
- Boli? - zapytała, po prawdzie chcąc usłyszeć, że tak i to bardzo. Wątpiła jednak, by Flynn był skory do skomentowania tego. - Powinno. - dlatego też nie czekała na jego odpowiedź i zrobiła to sama. Była w tych słowach pewna gorycz i rozczarowanie, których nie mogła się pozbyć chociażby po to, żeby sprawiać pozory. - Wiesz... nie spodziewałam się, że kiedykolwiek postanowisz do nas wrócić...
Poczucie zdrady było silne i gorzkie, bo przecież chodziło o rodzinę. Albo raczej kogoś, kto w luźnym tego słowa znaczeniu, od zawsze był jako takowa traktowany. Te emocje zdawały się po jakimś czasie znikać, zwyczajnie przygniecione trudami życia codziennego i zwykłym upływem czasu.
Lubiła myśleć, że znikają na stałe, bo nie każdy kto postanowił cyrk opuścić, wreszcie do niego wracał. Część układała sobie życie, część znikała jak kamień w wodę, by nigdy już nie dać znaku życia. Część zwyczajnie nie była aż tak bliska i ważna.
Kiedy jednak patrzyła na Flynna, przyciskającego do policzka lód zawinięty w materiał koszulki, czuła zawód. Delikatny posmak goryczy, który za sprawiedliwe uważał powitanie sprawione przez Aleksandra i któremu ona przyglądała się z ochotą. Limo znaczące policzek to najmniejsza z kar, jaką mógł otrzymać.
Zostawienie go samemu sobie nie było dla niej jednak wiążące. To mógł przerwać sam i mimo ukradkowych spojrzeń jakie mu rzucali, mimo szeptów które między sobą wymieniali, szybko na nowo uwikłaliby się z nim w rozmowę. Tego była pewna.
Stanęła przed nim, przez moment zwyczajnie mu się przyglądając i zastanawiając się jeszcze, czy na pewno nie chciała wrócić do reszty i początek jego rozgrzeszenia zostawić komuś innemu. W końcu jednak przekrzywiła głowę i pochyliła się, by postawić przed nim kubeczek z piciem, swój ściskając w drugiej dłoni, przyciśniętej gdzieś na wysokości piersi.
- Boli? - zapytała, po prawdzie chcąc usłyszeć, że tak i to bardzo. Wątpiła jednak, by Flynn był skory do skomentowania tego. - Powinno. - dlatego też nie czekała na jego odpowiedź i zrobiła to sama. Była w tych słowach pewna gorycz i rozczarowanie, których nie mogła się pozbyć chociażby po to, żeby sprawiać pozory. - Wiesz... nie spodziewałam się, że kiedykolwiek postanowisz do nas wrócić...