29.06.2023, 09:58 ✶
- Pandora Prewett. Z tego, co się orientuję, dość rzadko bywała dotąd w kraju. I zamierza sprowadzić na wykopaliska wielkiego abraxana – poinformował Cathal dość neutralnym tonem, po którym ciężko było się domyśleć i jakie ma zdanie o Pandorze (chociaż skoro ją zatrudnił, wierzył chyba przynajmniej w jej umiejętności) i co uważa na temat wielkiego konia, który będzie mieszkał obok obozowiska.
Oderwał spojrzenie od fotografii i skupił je na chwile na Timothym, trochę zaintrygowany, dlaczego ten nie podawał tego kontaktu, i nawet nazwiska domniemanego specjalisty. Nie przyszło mu nawet do głowy, że mowa o bracie: raczej zastanowił się, czy Fletcher nie miał na myśli kogoś z Nokturna. Ale chyba nie próbowałby im ściągnąć kogoś poszukiwanego na wykopaliska, które były prowadzone z oficjalnym błogosławieństwem Ministra Magii? Shafiq odnotował sobie, żeby w razie czego sprawdzić tego specjalistę kowala. Na wszelki wypadek.
– W porządku – powiedział jednak tylko, a potem obserwował, jak Fletcher stawia podpis na dokumencie. Później wziął jedną z kopii dokumenty i ruszył z nią do jednej z szuflad, zabezpieczonych zaklęciem, by umieścić umowę w odpowiedniej teczce – wraz z innymi umowami. Musiał później jeszcze ją skopiować, tak by mieć jeden egzemplarz tutaj, a kopię bezpośrednio na wykopaliskach. Druga sztuka oryginału pozostała w rękach Fletchera.
– Zaprosiłbym cię na piwo do Dziurawego Kotła, by pogadać, ale mam z tym jeszcze dziś cholernie dużo pracy – przyznał szczerze i ręką machnął w stronę papierów, zdjęć i map porozkładanych po blacie i jego najbliższych okolicach. Gdyby był trochę uprzejmiejszym człowiekiem, może pozostawiłby tę pracę, skoro spotkał dawnego znajomego, ale Cathal stawiał na pragmatyzm. Pogawędzić zdążą na wykopaliskach, spędzą razem w najbliższej przyszłości dostatecznie dużo czasu, aby jeszcze mieli siebie nawzajem dosyć. – Wyślę ci sową wszystkie szczegóły odnośnie miejsca, harmonogramu i tak dalej… myślę, że na początku przyszłego tygodnia.
Potem pożegnał Fletchera, a kiedy ten (wraz ze swoim przeklętym neseserem) opuścił mieszkanie, Shafiq znów skupił się na pracy.
Oderwał spojrzenie od fotografii i skupił je na chwile na Timothym, trochę zaintrygowany, dlaczego ten nie podawał tego kontaktu, i nawet nazwiska domniemanego specjalisty. Nie przyszło mu nawet do głowy, że mowa o bracie: raczej zastanowił się, czy Fletcher nie miał na myśli kogoś z Nokturna. Ale chyba nie próbowałby im ściągnąć kogoś poszukiwanego na wykopaliska, które były prowadzone z oficjalnym błogosławieństwem Ministra Magii? Shafiq odnotował sobie, żeby w razie czego sprawdzić tego specjalistę kowala. Na wszelki wypadek.
– W porządku – powiedział jednak tylko, a potem obserwował, jak Fletcher stawia podpis na dokumencie. Później wziął jedną z kopii dokumenty i ruszył z nią do jednej z szuflad, zabezpieczonych zaklęciem, by umieścić umowę w odpowiedniej teczce – wraz z innymi umowami. Musiał później jeszcze ją skopiować, tak by mieć jeden egzemplarz tutaj, a kopię bezpośrednio na wykopaliskach. Druga sztuka oryginału pozostała w rękach Fletchera.
– Zaprosiłbym cię na piwo do Dziurawego Kotła, by pogadać, ale mam z tym jeszcze dziś cholernie dużo pracy – przyznał szczerze i ręką machnął w stronę papierów, zdjęć i map porozkładanych po blacie i jego najbliższych okolicach. Gdyby był trochę uprzejmiejszym człowiekiem, może pozostawiłby tę pracę, skoro spotkał dawnego znajomego, ale Cathal stawiał na pragmatyzm. Pogawędzić zdążą na wykopaliskach, spędzą razem w najbliższej przyszłości dostatecznie dużo czasu, aby jeszcze mieli siebie nawzajem dosyć. – Wyślę ci sową wszystkie szczegóły odnośnie miejsca, harmonogramu i tak dalej… myślę, że na początku przyszłego tygodnia.
Potem pożegnał Fletchera, a kiedy ten (wraz ze swoim przeklętym neseserem) opuścił mieszkanie, Shafiq znów skupił się na pracy.
Koniec sesji