Usłyszał jakiś dźwięk, biorąc za przykład swoją towarzyszkę uniósł różdżkę - w końcu nie wiadomo, co mogło czaić się w lesie.
Z pomiędzy drzew wyłonił się człowek - to skłoniło go do opuszczenia różdżki. Nie chciał nikogo przestraszyć, być może to było nieco bezmyślne, ale Samuel zakładał raczej, że będzie to ktoś, kto potrzebuje pomocy.
Uważnie przyglądał się mężczyźnie, wyglądał mu na takiego, co trochę wczoraj zabalował, jego ubiór przypominał mugolski - Samuel znał wielu mugoli i dokładanie wiedział jak się noszą, zresztą sam często ubierał się podobnie, bo często przebywał wśród nich. Tylko skąd wziął się mugol w Kniei? Zastanawiało go to.
To, że mają doczynienia z mugolem potwierdziła jego reakcja na widok Brenny z uniesioną różdżką. Widać było, że mężczyzna jest skonfundowany. - Samuel Carrow. - Dodał od siebie. Wypadało się przedstawić, chyba?
- Zostaliśmy wysłani do lasu, jako misja ratunkowa dla tych, którzy się w nim znaleźli. - Postanowił wyjaśnić. Ton jego głosu był spokojny. Wyglądał schludnie - jak na siebie, chociaż nie spał zbyt wiele, jednak przy Brennie, która przeżyła noc w lesie prezentował się naprawdę dobrze. Można mu było zaufać.
Słowa mężczyzny wzbudziły w Samuelu zdziwienie. Jakie ulotki? Ktoś musiał stworzyć świstokliki aby przenieść tu Merlina winnych mugoli. Co za nieodpowiedzialne zachowanie, ale nie mógł się więcej spodziewać po poplecznikach Voldmerota, bo podejrzewał, że to ich sprawka. Ciekawe jak wielu mugoli znalazło się na polanie. To mogło być dla nich bardzo niebezpieczne.
- Możliwe, że jakieś substancje zostały wczoraj dodane do pańskiego trunku. Spokojnie, odprowadzimy pana w bezpieczne miejsce, już niedługo znajdzie się pan w domu, panie Michaelson. Obiecuję to panu. Chodźmy. - Powiedział nadal bardzo spokojnym tonem, nie chciał wystraszyć mężczyzny, zależało mu na tym, aby wzbudzić jego zaufanie.
Widać było, że mugol się wahał, jednak jakie miał wyjście? Posłusznie ruszył za nimi do wyjścia z Kniei. Szli w milczeniu, kiedy znaleźli się na obrzeżach lasu przekazali go odpowiednim służbom.
- Idziemy dalej? - Zapytał, chociaż wiedział, że na to pytanie jest tylko jedna odpowiedź. Ruszyli z Brenną ponownie do Kniei, aby kontynuować poszukiwania.