02.11.2022, 13:41 ✶
Wraz z otwarciem drzwi, do środka wpadł również powiew wiatru, a wraz z powiewem wiatru do środka wpadł huragan Seraphina. Rudowłosa kobieta z dość kunsztownie upiętą fryzurą, biżuterią która błyszczała tak, że odbijała w sobie światło z zewnątrz, a biała sukienka z drogiego materiału sprawiała, że wyglądała się absolutnie nie pasować do przestrzeni, w której się znajdowała, ale jakby jednocześnie wcale jej to nie przeszkadzało. W jednej dłoni trzymała torbę prezentową, której zawartość nie była jeszcze znana, w drugiej aparat którym była gotowa zrobić zdjęcia każdemu wchodzącemu, każdej wchodzącej, każdemu zakątkowi i wysłać to każdej gazecie która zainteresowałaby się jakimś specyficznym otwarciem. W końcu lokale na Pokątnej nie były tanie, ale miejsce na zupełnie luksusowe tez nie wyglądało.
- Dzień dobry! – Oznajmiła radośnie swoje przybycie, przebijając się z marszu w stronę Nory i wyciągając w jej stronę papierową torbę, uśmiechając się błyszcząco tak jakby właśnie wręczyła najlepszy prezent jaki ta kawiarnia mogła widzieć. Dopiero wtedy spojrzała na resztę, unosząc z zadowoleniem aparat i ciesząc się z możliwości zrobienia zdjęć, kadrując w stronę rudego kota i z cichym kliknięciem, przynajmniej dopóki nie spojrzała na resztę. I teraz, gdy spojrzeć miała na resztę, dopiero zaczęła dostrzegać znajome twarze.
- Brenna, ciebie się akurat tu spodziewałam. – Nie przeszkadzało jej, że właśnie mogła wbić się w rozmowę, w sumie to nigdy jej nie przeszkadzało. Złapała lekko pannę Longbottom za policzek, ciągnąc ją na nowo jak to zrobiła wcześniej w kasynie, przyglądając się teraz wszystkim zgromadzonym. – Czy to twój brat i czy przegrał zakład na zrobienie z siebie idioty? – Przechyliła głowę, patrząc na człowieka w kocie albo przebraniu kota (żadna opcja nie wydawała się tutaj pozytywna), bez ogródek oceniając wygląd i nie widząc nic złego w ocenie jak bardzo zły to był pomysł.
Spojrzenie jeszcze powędrowało w stronę panny Bones a Seraphina na nowo przechyliła głowę, zastanawiając się, czy nie widziała jej, kojarząc ją chyba ze szkoły, z tego co mogła pamiętać to jako Gryfonkę rok wyżej, nie kojarzyła jednak aby miała więcej interakcji, dlatego przysunęła się bliżej Mavelle, wyciągając swoją dłoń aby uścisnąć jej w ramach powitania.
- Coś ominęłam, czy dopiero zaczynacie? – Co prawda o wiele lepiej by było gdyby jednak na tym przyjęciu podawali alkohol albo przynajmniej dodali coś do ciasteczek, nie mogła jednak narzekać na to aż tak bardzo. Po prostu może będzie nudniej ale coś będzie się działo.
- Dzień dobry! – Oznajmiła radośnie swoje przybycie, przebijając się z marszu w stronę Nory i wyciągając w jej stronę papierową torbę, uśmiechając się błyszcząco tak jakby właśnie wręczyła najlepszy prezent jaki ta kawiarnia mogła widzieć. Dopiero wtedy spojrzała na resztę, unosząc z zadowoleniem aparat i ciesząc się z możliwości zrobienia zdjęć, kadrując w stronę rudego kota i z cichym kliknięciem, przynajmniej dopóki nie spojrzała na resztę. I teraz, gdy spojrzeć miała na resztę, dopiero zaczęła dostrzegać znajome twarze.
- Brenna, ciebie się akurat tu spodziewałam. – Nie przeszkadzało jej, że właśnie mogła wbić się w rozmowę, w sumie to nigdy jej nie przeszkadzało. Złapała lekko pannę Longbottom za policzek, ciągnąc ją na nowo jak to zrobiła wcześniej w kasynie, przyglądając się teraz wszystkim zgromadzonym. – Czy to twój brat i czy przegrał zakład na zrobienie z siebie idioty? – Przechyliła głowę, patrząc na człowieka w kocie albo przebraniu kota (żadna opcja nie wydawała się tutaj pozytywna), bez ogródek oceniając wygląd i nie widząc nic złego w ocenie jak bardzo zły to był pomysł.
Spojrzenie jeszcze powędrowało w stronę panny Bones a Seraphina na nowo przechyliła głowę, zastanawiając się, czy nie widziała jej, kojarząc ją chyba ze szkoły, z tego co mogła pamiętać to jako Gryfonkę rok wyżej, nie kojarzyła jednak aby miała więcej interakcji, dlatego przysunęła się bliżej Mavelle, wyciągając swoją dłoń aby uścisnąć jej w ramach powitania.
- Coś ominęłam, czy dopiero zaczynacie? – Co prawda o wiele lepiej by było gdyby jednak na tym przyjęciu podawali alkohol albo przynajmniej dodali coś do ciasteczek, nie mogła jednak narzekać na to aż tak bardzo. Po prostu może będzie nudniej ale coś będzie się działo.