Avelina nawet nie pomyślała o tym, że Danielle mogłaby się wyśmiewać ze swoich pacjentów. Znała tę dziewczynę dosyć dobrze i wiedziała, że Longbottom jest cholernie dobrym człowiekiem. Sama Avelina nie dorastała jej do pięt, zdawała sobie sprawę, że nie miałaby cierpliwości do bycia tak dobrą jak jej przyjaciółka. Paxton chowała w sobie dużo złości, sarkazmu i niechęci do poznawania ludzi. Wolała ukrywać się i bronić przed nimi, a nie zawierać z nimi nowe znajomości. Wiedziała, że nie było to dobre, ale może kiedyś to się zmieni. Bała się, że jak zacznie się bardziej otwierać to każdy naokoło będzie ją mocno ranić, a nie miała na to zbyt wiele siły.
– Wyślij go do mnie, nauczę go trochę o eliksirach – przewróciła oczami z delikatnym uśmiechem, ale mówiła szczerze. Chętnie przyjmie nowych klientów, a ludzie powinni kupować eliksiry z legalnych źródeł. Nie każdy potrafi je robić, więc rozumiała potrzebę kupowania ich.
Jedzenie, które się przed nimi pojawiło sprawiło, że Avelina poczuła głód. Lubiła jesień, lubiła ciepłe herbaty, dobre książki i zawsze był powód, aby nie wyjść z domu. Zima i jesień to czas izolacji, a Ave strasznie lubiła się izolować. Wiedziało to sporo osób, które próbowało się z nią przyjaźnić. Danielle na szczęście nie potrafiła pozwolić na to Avelinie, a dziewczyna była jej za to wdzięczna. Każdy potrzebował w swoim życiu człowieka i nawet taka osoba jak Paxton również tych ludzi potrzebowała. Była taki charakterem, że wokół niej utrzymywali się tylko natręci, a tych mimo sprzecznych charakterów Ave lubiła najbardziej.
Słowa dziewczyny były proste, łatwe i banalne, ale jednocześnie trudne do zrealizowania, gdy myślało się o wszystkim wokół. Jak nie stracić wiary w ludzi? Jak im nadal ufać? Przyjaciel może być wrogiem chowającym się pod maską.
– Mam wrażenie, że tobie to przychodzi znacznie łatwiej. Jesteś silniejsza – odpowiedziała jej, ale nie miała nic złego na myśli. Danielle rozsiewała wokół siebie aurę siły, dobra i ciepła, czego Avelinie często brakowało, o czym często zapominała. Gdy wspomniała o rodzicach uśmiechnęła się słabo. – Znowu w podróży. Chcieli mnie zabrać ze sobą, ale udało mi się odmówić. Powinnam w końcu znaleźć kiedyś mieszkanie i współlokatorów, bo często zostaje sama. – westchnęła ciężko. – Mam wrażenie, że oni nie zdają sobie sprawy z tego, co tu się dzieje. Są tak lekkomyślni. Boję się o nich. – przesunęła dłonią po swojej twarzy i z trudem zabrała się w końcu za jedzenie.