30.06.2023, 01:20 ✶
Patrzyła na niego przez moment. Zwyczajnie gapiła się, raczej bezczelnie już, z jedną brwią uniesioną ku górze, w geście delikatnego niezrozumienia. Jeśli chciał ją wybić z rytmu, albo zwyczajnie odstraszyć, to niekoniecznie udało mu się osiągnąć zamierzony efekt. Bo w głowie Layla właśnie podwijała rękawy i podnosiła rzuconą jej rękawicę.
- Taki jesteś straszny? - zapytała drwiąco, unosząc nieco podbródek. Nawet jeśli czysto w teorii, powinien móc ją dość łatwo spacyfikować, czy też wyłączyć światło jednym, dobrym uderzeniem, to dziewczyna wcale nie czuła się, jakby znajdowała się na przegranej pozycji. Więcej, jej mina jasno i wyraźnie mówiła tylko spróbuj. - No proszę, kurwa czekam. - oznajmiła, uśmiechając się do niego złośliwie, faktycznie chyba oczekując od niego, że jedynym finiszem tej wymiany zdań będzie uderzenie jej w twarz.
- Nie pamiętasz mnie - może to i lepiej. - Ale ja pamiętam ciebie. Uciekłeś, a teraz wracasz z podkulonym ogonem, jak kundel który urwał się ze smyczy i pożałował życia na ulicy. - absolutnie nie przeszkadzał jej fakt, że typ najwyraźniej w ogóle jej nie kojarzył. Nawet mu się nie dziwiła, bo kto by się przejmował wszystkimi bachorami, które przewijały się przez cyrk, szczególnie kiedy podjęło się decyzję o daniu w długą.
Bardzo chciała też zachować jako tako poważną twarz, ale Flynn zwyczajnie nie dawał jej ku temu jakichkolwiek szans. Roześmiała mu więc w twarz, kiedy tylko ostatnie zdanie w pełni opuściło jego usta.
- O cholera, nie wierzę. Powiedz, ile razy ćwiczyłeś ten tekst? Budziłeś się rano i mówiłeś go sobie przed lustrem? A może na dobranoc, licząc na to, że ktoś kiedyś przejmie się tym, że najwyraźniej wyciągnąłeś go z dupy jakiegoś niespełnionego pismaka?
Ratowanie? O tym nie było mowy. Gdyby miała cokolwiek do powiedzenia, to zamiast dawać mu w mordę jak Aleksander, wystawiłaby go za drzwi i pomachała na drogę.
- Taki jesteś straszny? - zapytała drwiąco, unosząc nieco podbródek. Nawet jeśli czysto w teorii, powinien móc ją dość łatwo spacyfikować, czy też wyłączyć światło jednym, dobrym uderzeniem, to dziewczyna wcale nie czuła się, jakby znajdowała się na przegranej pozycji. Więcej, jej mina jasno i wyraźnie mówiła tylko spróbuj. - No proszę, kurwa czekam. - oznajmiła, uśmiechając się do niego złośliwie, faktycznie chyba oczekując od niego, że jedynym finiszem tej wymiany zdań będzie uderzenie jej w twarz.
- Nie pamiętasz mnie - może to i lepiej. - Ale ja pamiętam ciebie. Uciekłeś, a teraz wracasz z podkulonym ogonem, jak kundel który urwał się ze smyczy i pożałował życia na ulicy. - absolutnie nie przeszkadzał jej fakt, że typ najwyraźniej w ogóle jej nie kojarzył. Nawet mu się nie dziwiła, bo kto by się przejmował wszystkimi bachorami, które przewijały się przez cyrk, szczególnie kiedy podjęło się decyzję o daniu w długą.
Bardzo chciała też zachować jako tako poważną twarz, ale Flynn zwyczajnie nie dawał jej ku temu jakichkolwiek szans. Roześmiała mu więc w twarz, kiedy tylko ostatnie zdanie w pełni opuściło jego usta.
- O cholera, nie wierzę. Powiedz, ile razy ćwiczyłeś ten tekst? Budziłeś się rano i mówiłeś go sobie przed lustrem? A może na dobranoc, licząc na to, że ktoś kiedyś przejmie się tym, że najwyraźniej wyciągnąłeś go z dupy jakiegoś niespełnionego pismaka?
Ratowanie? O tym nie było mowy. Gdyby miała cokolwiek do powiedzenia, to zamiast dawać mu w mordę jak Aleksander, wystawiłaby go za drzwi i pomachała na drogę.