30.06.2023, 14:08 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.07.2024, 10:55 przez Mirabella Plunkett.)
adnotacja moderatora
Rozliczono - Sebastian Macmillan - osiągnięcie Piszę, więc jestem
- Nie trzymamy się kolejki, chyba że czeka się na odpowiedź konkretnej osoby
- Można pomijać tury czy wejść tylko na jedną i uznać, że postać jest
- Moje odpisy będą szły co cztery dni koło 20, jeśli ktoś potrzebuje dodatkowego dnia, niech da proszę znać
- To sesja wstępna, w zamierzeniu dość krótka, po niej ruszymy z kolejnymi
- Można pomijać tury czy wejść tylko na jedną i uznać, że postać jest
- Moje odpisy będą szły co cztery dni koło 20, jeśli ktoś potrzebuje dodatkowego dnia, niech da proszę znać
- To sesja wstępna, w zamierzeniu dość krótka, po niej ruszymy z kolejnymi

Jeśli podczas Beltane stało się coś, co wprowadziło zamęt w przyrodzie albo zachwiało prawami natury i pogody, to na razie w tej części Walii nie było tego widać. Tego dnia niebo było niemal błękitne, a chociaż wiał wiatr, to nie był aż tak strasznie porywisty, jak w niektórych zakątkach kraju. Teren wykopalisk położony był na odludziu, otoczony czarami ochronnymi – mającymi odstraszać mugoli, ale także niepowołanych czarodziejów. Ruiny wioski ginęły gdzieś pośród wzgórz, a na jednym z nich, nieopodal lasu, wyrósł obóz – dziesiątki namiotów i wznoszona naprędce wytrzymalsze konstrukcje, na wypadek, gdyby namioty nie stawiły czoła kapryśnej pogodzie, w których część ekipy miała spać i wykonywać pewne prace.
Część osób pracowała już od jakiegoś czasu, chociaż rezultaty ich działań – dla kogoś postronnego – mogłyby wydawać się mizerne. Na razie większość ruin, widoczna z okolicznych wzgórz, wciąż pozostawała zagrzebana pod ziemią. Głównie dlatego, że…
- …prace postępują dość powoli, bo trochę klątw i pułapek czeka na rozbrojenie. Na razie dostępne jest jakieś… pięć procent terenu – wyjaśnił Cathal, prowadząc ich w dół wzgórza, ku fragmentom muru. Otaczał całą wioskę i zachował się w na tyle dobrym stanie, że było dość jasne, że do jego wzniesienia użyto magii, nie mugolskich środków. W niektórych miejscach niemal cały ginął pod ziemią, w innych była widoczna jego większa część. W jednym, do któremu zmierzali, uległ zniszczeniu – być może w wyniku tajemniczej katastrofy, która pochłonęła całe to miejsce? W pobliżu dziury jego fragmenty miały po obu stronach jakieś dwa metry, ale ich dolna część wciąż znajdowała się pod ziemią – i można było podejrzewać, że w istocie był znacznie wyższy. Specjalistka od pułapek z pewnością mógł dostrzec pozostałości po takiej, zniszczonej lub rozbrojonej, ktoś znający się na runach, nieomal już zatarte znaki na powierzchni, kiedyś układające się we wzór pieczęci.
Podstawowe informacje mieli już w dostarczonych wcześniej papierach. Wioska, zniszczona przez nieustaloną katastrofę, prawdopodobnie około sześćset lat temu. Musiała istnieć najmniej kilkadziesiąt lat, a jednak nie mogli znaleźć wzmianek o niej w archiwach ani samej wioski na starych mapach. Sądząc po ilości pułapek i klątw, na które nadziali się mugolscy archeolodzy, którzy pierwotnie odkryli to miejsce – w całości zamieszkana przez magicznych.
W okolicy znajdowały się przedziwne filary, tworzące krąg wokół wioski. Podejrzewano, że skrywały jakąś magię, ale jeśli tak… to albo ta już była nieaktywna, albo nie potrafili ich uruchomić.
– Mugoli, którzy to odkryli, w tym miejscu poraziła klątwa, ale teraz pierwsze metry za nim można już pokonać bezpiecznie – dodał jeszcze Shafiq, wskazując na miejsce, gdzie znajdowała się wyrwa w murze. – A to… tutejszy rezydent – dorzucił Cathal, gdy po drugiej strony wnęki, od której wciąż dzieliło ich dobrych kilka metrów, błysnęło coś białego. Duch przesunął się i znikł im z oczu, nie zwracając na nich uwagi.
– Dotarliśmy do pierwszych zabudowań, część z nich jest odkopana. W najbliższych dniach trzeba będzie je sprawdzić pod kątem klątw, pułapek, pieczęci, obejrzeć znalezione w nich przedmioty, zdecydować, których z nich użyć do próby przywołania ducha… i tak dalej – podjął Shafiq, oglądając się na nich. Miał na sobie swoje zwykłe, „robocze” ciuchy, porządne, ale podniszczone, dokładnie kryjące ciało. Ciężkie buty o grubej podeszwie dodawały mu parę centymetrów do i tak imponującego wzrostu i chroniły kostkę. Mogło to być przydatne, bo o ile okolicę porastały głównie trawy, koniczyny i mech, o tyle poza murem teren stawał się bardzo nierówny.
– Jakieś pytania?