30.06.2023, 22:40 ✶
Tak. Taki był straszny. Aż się napuszył, kiedy to powiedziała - wyprostował się momentalnie i jakby urósł o tych kilka centymetrów, które zawsze tracił, garbiąc się niezręcznie. Nie musiał spoglądać w stronę ich rodziny, żeby wiedzieć, że ich obserwują. Muzyka grała jakoś ciszej, rozmowy niby wciąż się toczyły, lecz w ten charakterystyczny sposób, jakby mówili, ale jednocześnie uważnie nasłuchiwali otoczenia. Flynn potrafił występować, potrafił wykreować widowisko, jakiego nie potrafił nikt inny, nie potrafił jednak zachowywać się w towarzystwie. Płoszył się, kiedy miał coś powiedzieć przed szeroką publicznością. Zachowanie niewzruszonej twarzy kosztowało go o wiele więcej, niż powinno kogoś przyzwyczajonego do występowania w cyrku, ale trwał przy tym - nie dał się wytrącić z rytmu duszy samotnika.
- Też mi pamięć. Niczego o mnie nie wiesz. Nie wiesz, co przeżyłem tutaj, ani co przeżyłem tam, nie wiesz, jak to jest... - Jak to jest mieć plany tylko takie, o których można zapomnieć, kiedy nadchodzi czas następnej przeprowadzki, nie mieć swojego miejsca na świecie i żyć ze świadomością, że się nigdy nie będzie miało tego domu. Ani tam, ani tutaj. Niech kłapie dziobem, nie jego sprawa, że jej nikt jeszcze tego nie powiedział, że jej życie nie znaczyło nic w skali wszechświata - była ledwie kurwa pyłkiem, a może nawet nie pyłkiem, tonącym w ogromie spraw, na które nie miała żadnego wpływu. Nic nie miało sensu. Nic.
- Jak ja jestem kundlem, to ty jesteś typową suką, co myśli, że pozjadała wszystkie rozumy. - Zdenerwował ją już wystarczająco, ale i tak chciał rozpalić ją mocniej, jak typowy podżegacz konfliktów. Czuł się w tym wyjątkowym specjalistą. - Pytasz, bo szukasz rad? Rzucasz obelgami słabszymi niż przeciętny dziesięciolatek. To było ostrzeżenie, ale skoro dalej tu stoisz, ewidentnie go nie załapałaś. Przypomnisz sobie o tym za każdym razem, kiedy się - przeze mnie - poryczysz. - Był w tym wszystkim irytująco, do bólu wręcz pewny siebie, jakby ją sobie już teraz owinął wokół palca i pisał ich przyszłości jakieś scenariusze. Rysował się, celowo zresztą, jako człowiek uparty, nieruchomy jak ściana, która nie runie choćby się ją pchało z całej siły.
- Też mi pamięć. Niczego o mnie nie wiesz. Nie wiesz, co przeżyłem tutaj, ani co przeżyłem tam, nie wiesz, jak to jest... - Jak to jest mieć plany tylko takie, o których można zapomnieć, kiedy nadchodzi czas następnej przeprowadzki, nie mieć swojego miejsca na świecie i żyć ze świadomością, że się nigdy nie będzie miało tego domu. Ani tam, ani tutaj. Niech kłapie dziobem, nie jego sprawa, że jej nikt jeszcze tego nie powiedział, że jej życie nie znaczyło nic w skali wszechświata - była ledwie kurwa pyłkiem, a może nawet nie pyłkiem, tonącym w ogromie spraw, na które nie miała żadnego wpływu. Nic nie miało sensu. Nic.
- Jak ja jestem kundlem, to ty jesteś typową suką, co myśli, że pozjadała wszystkie rozumy. - Zdenerwował ją już wystarczająco, ale i tak chciał rozpalić ją mocniej, jak typowy podżegacz konfliktów. Czuł się w tym wyjątkowym specjalistą. - Pytasz, bo szukasz rad? Rzucasz obelgami słabszymi niż przeciętny dziesięciolatek. To było ostrzeżenie, ale skoro dalej tu stoisz, ewidentnie go nie załapałaś. Przypomnisz sobie o tym za każdym razem, kiedy się - przeze mnie - poryczysz. - Był w tym wszystkim irytująco, do bólu wręcz pewny siebie, jakby ją sobie już teraz owinął wokół palca i pisał ich przyszłości jakieś scenariusze. Rysował się, celowo zresztą, jako człowiek uparty, nieruchomy jak ściana, która nie runie choćby się ją pchało z całej siły.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.