Kucał nadal obok chłopca. To wszystko zaczęło go przerastać, nie był przyzwyczjaony do tego, żeby przekazywać takie informacje. W przeciwieństwie do Brenny, która pewnie wiele razy już przekazywała wiadomości o śmierci. On był tylko nauczycielem teleportacji, nie przywykł do takich czynności. Zbladł, widać było po nim, że jest mocno przejęty, ale nie zamierzał się poddawać. Nie było tu poza nim i Brenną nikogo innego, kto mógłby zająć się uświadomieniem chłopca. Jakoś sobie poradzi, jak zawsze. Odetchnął głęboko, starał się uspokoić.
Nie miał zielonego pojęcia, w jaki sposób powinni przekazać mu wiadomość. Jak bowiem można powiedzieć komuś, że nie żyje? Do tego dziecku. Łamało mu się serce na samą myśl. Jednak musieli to zrobić.
Na całe szczęście nie czekał długo, po chwili obok niego pojawiła się Brenna, poczuł się pewniej gdy byli tu razem, chociaż wcale nie zmieniało to sytuacji. Prędzej, czy później będą musieli przekazać mu tą okropną informację.
- Jestem Jimmy. - Powiedział chłopiec, nadal nieco łkał. Co wcale nie było dziwne - w końcu był tutaj zupełnie sam. Mały, bezbronny chłopiec. Nie umiał sobie wyobrazić, jak bardzo zagubiony był w tym wszystkim.
Wtedy Longbottom zaczęła mówić. Samuel nie wchodził jej w słowo, miał wrażenie, że ona zrobi to delikatniej od niego.
Dziecko wpatrywało się w nich oszołomione. Sammy zastanawiał się, czy dotarły do niego ich słowa. Czy zrozumiał, o czym mówi Brenna. Nie miał pojęcia, czy jego matce udało się przeżyć noc. Będą musieli jej poszukać i przekazać okropną wiadomość. - Idź w stronę światła Jimmy, twoja mama na pewno cię odnajdzie, a być może już na ciebie czeka. - Głos mu się łamał, kiedy o tym mówił, jednak lepiej dla chłopca, żeby przeszedł na drugą stronę. Inaczej pozostanie w tym miejscu zupełnie sam.