• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
1 2 Dalej »
1972, 2 maja, po poranku/ Porwani przez wiatr

1972, 2 maja, po poranku/ Porwani przez wiatr
Nieoceniony Stażysta
god gives his silliest battles to his most tragic of clowns
wiek
20
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
stażysta, szpital św. munga
zdezorientowane spojrzenie; ciemnobrązowe oczy; ciemnobrązowe włosy w wiecznym nieładzie; cienkie usta; przeciętny wzrost 174 cm; dobrze zbudowany, jednak wynika to raczej z diety i ciągłego latania z jednego zakątka szpitala św. Munga w drugi niźli intensywnym ćwiczeniom fizycznym; wada wymowy (jąkanie się) objawiające się w sytuacjach stresowych

Cameron Lupin
#8
02.07.2023, 00:16  ✶  

Pokiwał głową. Zdecydowanie będzie potrzebował jakiejś magicznej mikstury. Nie tylko na ukojenie nerwów, ale też na zregenerowanie się. Coś czuję, że problemy ze snem teraz tylko się pogłębią, pomyślał przelotnie, przeklinając bezgłośnie. Jakby w jego życiu nie zawitało ostatnio wystarczająco dużo trudności.

— On chyba n-nie był w z-z-zbyt d-dobrym s-stanie, j-jak już t-tam dotarliśmy — zauważył, ściszając swój głos. — To nie twoja wina. M-myślę, że r-raczej m-mu ulżyło. P-poza tym, b-byli tam też inni.

Nie powinna się aż tak zadręczać. Pomimo tego, że Cameron stał wtedy tuż obok, tak, prawdę mówiąc, sam nie do końca rozumiał, co się wydarzyło. Wiedział, jednak jedno – po tym, jak zjawili się w tej chacie, wiedźma raczej nie pozwoliłaby im tak po prostu odejść. Zaatakowała ich. Może i ją lekko sprowokowali, ale nikt nie był temu bezpośrednio winien. Jeśli już, to wszyscy byli temu winni. O ile było za co kogokolwiek tu winić.

Wykrzywił usta w niepewnym uśmiechu. Miała trochę racji. Spotkanie wilka i szopa pracza w lesie mogło wystarczająco nadszarpnąć czyjeś nerwy po takiej nocy, jaką przeżyli, ale widok szopa ujeżdżającego wilka zdecydowanie utrudniał zrozumienie całej tej sytuacji. Na szczęście nie musieli sprawdzać, czy udało im się zachować resztki równowagi psychicznej, gdyż oba zwierzaki okazały się animagami.

Camiś zamrugał na widok Longbottomówny i nieznanego mu chłopaka, na oko kilka lat starszego od niego. Gdy kobiety wpadły w swe ramiona, odsunął się od nich, co by dać im nieco przestrzeni. Najwyraźniej w tej chwili bardzo jej potrzebowały. Co tam musiało się wydarzyć, skoro najwyraźniej wysłali ekipy poszukiwawcze?

— Obudziliśmy się w lesie, a potem spotkaliśmy ducha, z którym musieliśmy zawrzeć układ i... Działy się rzeczy — wymamrotał, pocierając o siebie obie dłonie. Tej historii nie sposób było opowiedzieć w biegu, bez żadnego przygotowania. Kto by im uwierzył, że taki splot przypadków w ogóle zaszedł tej nocy?

Zamarł, gdy młoda Longbottom zwróciła się bezpośrednio do niego. Poczuł sporych rozmiarów gulę w gardle, obawiając się tego, co może od niej usłyszeć. Z Charliem rozłączył się mniej więcej w połowie festiwalu, nie mógł więc znać jego losu, a Heather... Cóż, pracowała w Brygadzie Uderzeniowej. Jeśli na Beltane doszło do jakiejś potyczki, to musiała być w samym środku tej jatki.

— Proszę. — Nie udało mu się nawet dokończyć, a Brenna znowu przemówiła. Wypuścił głośno powietrze z płuc, wznosząc oczy ku niebu z wdzięcznością wypisaną na twarzy. — O kurwa, dzięki M-merlinowi.

Przeżyli i to było najważniejsze. Może więc nie było tak źle? Może ten wiatr, który się zerwał podczas ich ucieczki z polany, był najgorszym, co się stało? Parę wyrwanych drzew, uczestnicy obchodów rozrzuceni po lesie... Pewnie będą potrzebować pomocy medycznej, pomyślał w miarę trzeźwo. Ich dwoje wprawdzie wyrzuciło na leśnej ściółce, ale w jakich warunkach mogli wylądować inni. W tym lesie pełno było różnych zarośli, a nie można było też wykluczyć, że mogła tędy płynąć jakaś rzeczka.

— N-no, właśnie — zawtórował swojej obrończyni. — S-spotkaliśmy w l-lesie k-kilka o-osób, a-ale n-nic n-n-nie m-mówili. — Pewnie przez to, że wiedzieli tyle, co i oni. — A-ale z-zaraz... Mówiłaś, że Heather i Julek ż-żyją. C-czy w takim razie k-ktoś...

Zawiesił głos, nie wiedząc, czy chce znać odpowiedź. Naturalnie jego priorytetem była przede wszystkim Wood razem z Rookwoodem oraz rodzina, jednak przez Beltane przewinęli się także inni przyjaciele, znajomi... Współpracownicy... I wiele innych osób.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2034), Cameron Lupin (2126), Nora Figg (2049), Vincent O’Dwyer (1988)




Wiadomości w tym wątku
1972, 2 maja, po poranku/ Porwani przez wiatr - przez Brenna Longbottom - 28.06.2023, 20:05
RE: 1972, 2 maja, po poranku/ Porwani przez wiatr - przez Vincent O’Dwyer - 30.06.2023, 23:09
RE: 1972, 2 maja, po poranku/ Porwani przez wiatr - przez Nora Figg - 30.06.2023, 23:56
RE: 1972, 2 maja, po poranku/ Porwani przez wiatr - przez Cameron Lupin - 01.07.2023, 00:53
RE: 1972, 2 maja, po poranku/ Porwani przez wiatr - przez Brenna Longbottom - 01.07.2023, 08:24
RE: 1972, 2 maja, po poranku/ Porwani przez wiatr - przez Vincent O’Dwyer - 01.07.2023, 22:17
RE: 1972, 2 maja, po poranku/ Porwani przez wiatr - przez Nora Figg - 01.07.2023, 23:04
RE: 1972, 2 maja, po poranku/ Porwani przez wiatr - przez Cameron Lupin - 02.07.2023, 00:16
RE: 1972, 2 maja, po poranku/ Porwani przez wiatr - przez Brenna Longbottom - 02.07.2023, 00:40
RE: 1972, 2 maja, po poranku/ Porwani przez wiatr - przez Vincent O’Dwyer - 03.07.2023, 12:13
RE: 1972, 2 maja, po poranku/ Porwani przez wiatr - przez Nora Figg - 03.07.2023, 14:42
RE: 1972, 2 maja, po poranku/ Porwani przez wiatr - przez Cameron Lupin - 03.07.2023, 22:25
RE: 1972, 2 maja, po poranku/ Porwani przez wiatr - przez Brenna Longbottom - 04.07.2023, 13:03
RE: 1972, 2 maja, po poranku/ Porwani przez wiatr - przez Vincent O’Dwyer - 07.07.2023, 20:59
RE: 1972, 2 maja, po poranku/ Porwani przez wiatr - przez Nora Figg - 16.07.2023, 23:19
RE: 1972, 2 maja, po poranku/ Porwani przez wiatr - przez Cameron Lupin - 20.07.2023, 21:39
RE: 1972, 2 maja, po poranku/ Porwani przez wiatr - przez Brenna Longbottom - 20.07.2023, 21:49

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa