Zanotowała w głowie, że czystokrwiści są przerażeni i z tego powodu przeszkadza im ten cały Leach. Lubiła takie rozmowy, lubiła słuchać i wyrabiać sobie zdanie na różne tematy. Była młoda i jeszcze nie wszystko rozumiała, ale jakieś pojęcie chciała mieć o otaczającym świecie, aby w pełni za kilka lat uczestniczyć w tym życiu, aby nie zostać stłamszoną i oszukaną. Nie chciała być naiwna, nie chciała dawać się oszukiwać i sobą manipulować. Gdy ciotka zapytała o nachalnych ludzi cicho westchnęła. Nie wiedziała, jak jej opowiedzieć o ludziach otaczających ją w szkole. Wyróżniała się z tłumu przez bycie mniejszą, drobniejszą i wyglądającą niepozornie oraz słabo.
– Niektórzy uczniowie myślą, że im wolno więcej, bo mają pieniądze, ale poradzę sobie. – zakończyła temat, nie chcąc go za bardzo kontynuować. Marilla mogła sobie zdawać sprawę, że jeśli Maya będzie potrzebować pomocy, to bez wahania się do nich zgłosi, ale chciała sobie radzić sama. Sama nawiązywać relacje i w razie potrzeby sparzyć się przy tym boleśnie. Chciała się uczyć.
– No właśnie! – uniosła się na słowa ciotki. – Tak samo pomyślałam. – znowu zerknęła do gazety, aby spojrzeć na rysunek i uśmiechnęła się wzruszając ramieniem. – Dziękuję. – skinęła głową. Uwielbiała, że mogła liczyć w takich kwestiach na swoje ciotki i nie musiała robić nic, co byłoby dla niej nieprzydatne. Gorzej, że chciała z tego zdawać egzaminy, więc będzie musiała się wykuć wszystkiego na pamięć. Maya wiedziała, że nie będzie musiała starać się o wysokie noty z testów, ale chciała sama sobie udowodnić, że jest najlepsza, dlatego zamierzała brnąć w takie głupoty jeszcze bardziej. Miała wrażenie, że jeśli postanowi sobie mieć dobre oceny, i to postanowienie spełni, to potem w życiu, jeśli się zaprze to zrobi wszystko.