— Jak najbardziej.
Giovanni ruszył z pomocą Philipowi w transportowaniu potrzebnych obiektów do ogrodu. Zdecydowanie szkoda byłoby marnować tak pięknej pogody na siedzenie w środku.
— To była jej pierwsza podróż po porodzie, więc jest teraz niezwykle promienna. Siedzenie w domu bardzo jej nie służyło. Wyobraź to sobie! Niemal rok bez wychodzenia z domu! Lingwiści zawsze mają co robić, ale ich dusza usycha, gdy siedzą zbyt długo w środowisku posługującym się jednym językiem i to w dodatku angielskim. Naprawdę, nie znam nikogo, kto nie cierpi tego języka tak jak ona.
Przywitał się radośnie z Timothym. Ten również przyniósł alkohol, ale to było do przewidzenia. Inaczej nie ma co organizować męskiego posiedzenia.
— Czasem człowiek w paranoję może popaść przez te zaklęte przedmioty. Mojej mamie raz trafił się jakiś pechowy wazon podczas jednej z podróży. Miała go na stoliku nocnym i zsyłał na nią koszmary. Gdy tylko doszła do źródła problemu, od razu zleciła przeszukanie całego domu w poszukiwaniu klątw ukrytych w przedmiotach, co do najmniejszych szczypczyków do cukru.
Wolał pochwalić się historią matki niż tym, jak raz na Haiti niemal oderwano od niego duszę od ciała, bo źle zrozumiał przeznaczenie otrzymanego medalionu. Kreolscy czarodzieje mają zdecydowanie dziwne poczucie humoru, a linia między życiem i śmiercią zdaje się dla nich nie istnieć.
Mężczyźni przygotowali sobie przemiłe miejsce do spędzenia czasu. Usiedli i nalali sobie dobrych trunków.
— Jak dobrze tak usiąść, zatrzymać się... i nie myśleć o niczym. Albo o sprawach, które zazwyczaj znikają z pola widzenia podczas codziennego rozgardiaszu. Właśnie podczas spaceru tutaj przypomniałem sobie, że od ponad tygodnia nie przeczytałem żadnego Proroka. Domyślam się, że nic wielkiego się nie wydarzyło, skoro o niczym nie dowiedziałem się z innego źródła.