02.11.2022, 20:52 ✶
Na pewno jej wygląd mógł skłonić Ururu do rozmyśleń. Szczególnie, że on dalej tkwił w latach 20. O czym panna Wood nie miała zielonego pojęcia. Nie wiedział, jak wiele się zmieniło. Może to właśnie ona będzie miała go szansę o tym wszystkim uświadomić.
Pierwsze, co przyszło na myśl Heather to przesadne imprezowanie, jednak z każdą minutą czuła, że jest to zupełnie coś innego. Dreszcz przeszedł jej po plecach, czuła, że z chłopakiem jest źle. Musiał sporo przeżyć. Naprawdę chciała mu pomóc.
- Starca? Myślisz, że byłby w stanie sobie z Tobą poradzić?- tak, widać było po nim zmęczenie, wydawało jej się jednak, że wcześniej musiał mieć więcej sił. Sprawiał wrażenie takiego, który potrafiłby umknąć starcowi, a może to były tylko pozory?
Nie udało jej się wyciągnąć z niego, jak na razie żadnych konkretów. Cóż, jeśli w grę wchodziło porwanie mogło to mieć jakiś sens. Może nic nie pamiętał? Odurzyli go i wszytko zapomniał? Kto wie ile czasu tam spędził. Tak wiele pytań, a odpowiedzi żadnych.
-Ciekawe nazwisko, mogę zapytać skąd pochodzisz?- głupie pytanie, tym bardziej, że już je zadała. - Ja przepraszam, Wood, zapomniałam dodać, Heather Wood.- była całkiem mocno rozpoznawalna w Londynie, szczególnie wśród młodych czarodziejów, z racji na to, że grała zawodowo w quidditcha, trochę ją nawet zdziwiło, że jej nie kojarzy. Było to nawet całkiem pozytywne zaskoczenie, bo traktował ją zupełnie normalnie.
- Spokojnie, nie musisz korzystać z fiuu, zabiorę Cię tam.- mówiła spokojnym tonem, gotowa wsiąść na miotłę w tym momencie. - Możemy się przejść, jeśli nie chcesz lecieć, oprzyj się o mnie, będzie Ci łatwiej.- w lewej ręce trzymała miotłę, jednak prawą miała wolną, gotowa była złapać pod nią chłopaka. - Chodźmy, nim ten staruch się obudzi.-
Pierwsze, co przyszło na myśl Heather to przesadne imprezowanie, jednak z każdą minutą czuła, że jest to zupełnie coś innego. Dreszcz przeszedł jej po plecach, czuła, że z chłopakiem jest źle. Musiał sporo przeżyć. Naprawdę chciała mu pomóc.
- Starca? Myślisz, że byłby w stanie sobie z Tobą poradzić?- tak, widać było po nim zmęczenie, wydawało jej się jednak, że wcześniej musiał mieć więcej sił. Sprawiał wrażenie takiego, który potrafiłby umknąć starcowi, a może to były tylko pozory?
Nie udało jej się wyciągnąć z niego, jak na razie żadnych konkretów. Cóż, jeśli w grę wchodziło porwanie mogło to mieć jakiś sens. Może nic nie pamiętał? Odurzyli go i wszytko zapomniał? Kto wie ile czasu tam spędził. Tak wiele pytań, a odpowiedzi żadnych.
-Ciekawe nazwisko, mogę zapytać skąd pochodzisz?- głupie pytanie, tym bardziej, że już je zadała. - Ja przepraszam, Wood, zapomniałam dodać, Heather Wood.- była całkiem mocno rozpoznawalna w Londynie, szczególnie wśród młodych czarodziejów, z racji na to, że grała zawodowo w quidditcha, trochę ją nawet zdziwiło, że jej nie kojarzy. Było to nawet całkiem pozytywne zaskoczenie, bo traktował ją zupełnie normalnie.
- Spokojnie, nie musisz korzystać z fiuu, zabiorę Cię tam.- mówiła spokojnym tonem, gotowa wsiąść na miotłę w tym momencie. - Możemy się przejść, jeśli nie chcesz lecieć, oprzyj się o mnie, będzie Ci łatwiej.- w lewej ręce trzymała miotłę, jednak prawą miała wolną, gotowa była złapać pod nią chłopaka. - Chodźmy, nim ten staruch się obudzi.-