04.07.2023, 18:20 ✶
Shafiqowie nie tylko współfinansowali wykopaliska. Mogli pomóc choćby przy załatwianiu formalności czy kontaktach. I Cathalowi zależało, aby nie wypaść z łask rodziny biologicznego ojca.
Poza tym… miał dziwne wrażenie, że bywanie w tym lesie było obecnie „w modzie”. Że tych, którzy się tu nie pojawią, inni będą potem pytać – dlaczego. I że ci mogą zostać oskarżeni o tchórzostwo albo sprzyjanie Voldemortowi. Shafiq nie interesował się specjalnie, co o nim myślą ludzie, ale lubił święty spokój. Oraz… bardzo nie chciał, by jacyś Brygadziści albo Aurorzy zaczęli sprawdzać go zbyt dokładnie.
- Nie jestem pewien. Może się okazać, że pojawi się tylko po to, żeby znaleźć Nell i na nią nawrzeszczeć, że porwała mu wczoraj płaszcz – mruknął Cathal. Nawyk Bagshot, by czasem sobie znikać, niezmiernie go irytował, chociaż po Egipcie i „postanowiłam zrobić sobie wycieczkę do Luksoru” albo „…ale ja tylko zasnęłam w tej jaskini w pobliżu, jejku, co niby się stało, że nie pojawiłam się na zebraniu, dobra, ugryzł go wąż, a nie mieliście uzdrowiciela, ale żyje, nie?!” powinien się już przyzwyczaić.
Chciał powiedzieć coś jeszcze, pewnie skomentować pomysł zamykania Anwara w piwnicy na siedem spustów. W ich uszy wdarł się jednak okrzyk. Pożar. Shafiq zawahał się, ale ostatecznie uznał, że lepiej spróbować pomóc w gaszeniu tego ognia – oczywiście, bez rzucania się w te miejsca, gdzie szalał najbardziej, Cathal nie był bohaterem – niż musieć spierdalać zaraz z Kniei, która cała stanie w ogniu.
O wiele łatwiej było zignorować krzyki o złodziejach, gwałcicielach i mordercach niż ogniu. O ogniu ciężko powiedzieć „to nie moja sprawa”, bo to zaraz może być twoja sprawa. A gdzieś w tym lesie krążyli też zapewne ich znajomi, może krewni.
– Voldemort naprawdę ma rozmach. Nie ma to jak puścić z dymem jeden z najbardziej magicznych i najstarszych lasów w Anglii – powiedział, wyciągając różdżkę i machając w stronę najbliższych płomieni.
Najpierw spróbował sprawić, by te znikły za pomocą reducto. A później starał się wyczarować strumień wody.
Rozproszenie, próba zredukowania płomieni x2
Kształtowanie, strumień wody
Poza tym… miał dziwne wrażenie, że bywanie w tym lesie było obecnie „w modzie”. Że tych, którzy się tu nie pojawią, inni będą potem pytać – dlaczego. I że ci mogą zostać oskarżeni o tchórzostwo albo sprzyjanie Voldemortowi. Shafiq nie interesował się specjalnie, co o nim myślą ludzie, ale lubił święty spokój. Oraz… bardzo nie chciał, by jacyś Brygadziści albo Aurorzy zaczęli sprawdzać go zbyt dokładnie.
- Nie jestem pewien. Może się okazać, że pojawi się tylko po to, żeby znaleźć Nell i na nią nawrzeszczeć, że porwała mu wczoraj płaszcz – mruknął Cathal. Nawyk Bagshot, by czasem sobie znikać, niezmiernie go irytował, chociaż po Egipcie i „postanowiłam zrobić sobie wycieczkę do Luksoru” albo „…ale ja tylko zasnęłam w tej jaskini w pobliżu, jejku, co niby się stało, że nie pojawiłam się na zebraniu, dobra, ugryzł go wąż, a nie mieliście uzdrowiciela, ale żyje, nie?!” powinien się już przyzwyczaić.
Chciał powiedzieć coś jeszcze, pewnie skomentować pomysł zamykania Anwara w piwnicy na siedem spustów. W ich uszy wdarł się jednak okrzyk. Pożar. Shafiq zawahał się, ale ostatecznie uznał, że lepiej spróbować pomóc w gaszeniu tego ognia – oczywiście, bez rzucania się w te miejsca, gdzie szalał najbardziej, Cathal nie był bohaterem – niż musieć spierdalać zaraz z Kniei, która cała stanie w ogniu.
O wiele łatwiej było zignorować krzyki o złodziejach, gwałcicielach i mordercach niż ogniu. O ogniu ciężko powiedzieć „to nie moja sprawa”, bo to zaraz może być twoja sprawa. A gdzieś w tym lesie krążyli też zapewne ich znajomi, może krewni.
– Voldemort naprawdę ma rozmach. Nie ma to jak puścić z dymem jeden z najbardziej magicznych i najstarszych lasów w Anglii – powiedział, wyciągając różdżkę i machając w stronę najbliższych płomieni.
Najpierw spróbował sprawić, by te znikły za pomocą reducto. A później starał się wyczarować strumień wody.
Rozproszenie, próba zredukowania płomieni x2
Rzut PO 1d100 - 31
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Rzut PO 1d100 - 88
Sukces!
Sukces!
Kształtowanie, strumień wody
Rzut N 1d100 - 82
Sukces!
Sukces!