05.07.2023, 02:29 ✶
Tim przez większość czasu patrzył na bujającą się przed nimi, eteryczną sylwetkę Marty. Co jakiś czas jednak, spoglądał kątem oka na swoich starszych kolegów, jakby tkwił tutaj głównie przez wzgląd na nich. Po części tak właśnie było, a po części był zwyczajnie ciekawy tego, jak im idzie uporanie się z tymi wszystkimi rewelacjami, które rzucał w nich duch.
W dość znaczący sposób też, przygryzł w pewnym momencie policzek, kiedy usłyszał jak Philip skraca jego imię. Często kiedy ktoś tak robił, skręcało go nieco w środku i podobnie było w tym momencie. Z drugiej jednak strony, nie kwapił się do tego, żeby go w tym momencie poprawiać.
- Właściwie, to mam wrażenie, że... hmm... - Timothy podniósł już palec, żeby poprawić Notta, ale zorientował się, że jego słowa mogły mieć dwojakie znaczenie. Jego głos więc opadł, ściszając się, aż wreszcie urwał, porzucając opcję wyjaśnienia, że przecież w Durmstrangu też użyły się dziewczęta, tak samo jak w Beauxbatons uczyli się chłopcy.
Fletcherowi, pomijając makabrę samej śmierci wiszącej przed nimi zjawy, z jakąś dziwną łatwością przychodziło dojście do wniosku, że ona wcale nie musiała być jedyna. Jedyna jeśli chodziło o śmierć poprzez morderstwo na terenie należącym do szkoły. Świat czarodziejów i jego rozrywki bywały tak brutalne, że niemal dziwnym wydawałoby się, ze jakiś inny uczeń nie padł czyjąś ofiarą.
Ostatnie pytanie Philipa wydało mu się co najmniej nietaktowne, a przecież on sam nie był mistrzem w tym temacie. Niemniej jednak, jak to miał w zwyczaju, po prostu przemilczał ten fakt, zaciekawione spojrzenie kierując na samą ofiarę. Biorąc pod uwagę, jak dziewczyna się zachowywała przed nimi, to jeśli podobnie nosiła się za życia, to jej okulary były najpewniej najmniejszym powodem do szydzenia z niej.
Fletcher skrzywił się lekko. Dziewczyna niby coś im powiedziała, ale odnosił wrażenie, że droczyła się z nimi specjalnie. Oni tutaj zbierali informacje w formie wręcz szczątkowej i powoli zwyczajnie zaczynało go to nie tyle nudzić, co irytować. Już Irytek wydawał się o wiele bardziej kooperatywny.
- A co takiego zauważyłaś? Kiedy już wyjrzałaś z tej kabiny... - zapytał, unosząc lekko ciemną brew.
W dość znaczący sposób też, przygryzł w pewnym momencie policzek, kiedy usłyszał jak Philip skraca jego imię. Często kiedy ktoś tak robił, skręcało go nieco w środku i podobnie było w tym momencie. Z drugiej jednak strony, nie kwapił się do tego, żeby go w tym momencie poprawiać.
- Właściwie, to mam wrażenie, że... hmm... - Timothy podniósł już palec, żeby poprawić Notta, ale zorientował się, że jego słowa mogły mieć dwojakie znaczenie. Jego głos więc opadł, ściszając się, aż wreszcie urwał, porzucając opcję wyjaśnienia, że przecież w Durmstrangu też użyły się dziewczęta, tak samo jak w Beauxbatons uczyli się chłopcy.
Fletcherowi, pomijając makabrę samej śmierci wiszącej przed nimi zjawy, z jakąś dziwną łatwością przychodziło dojście do wniosku, że ona wcale nie musiała być jedyna. Jedyna jeśli chodziło o śmierć poprzez morderstwo na terenie należącym do szkoły. Świat czarodziejów i jego rozrywki bywały tak brutalne, że niemal dziwnym wydawałoby się, ze jakiś inny uczeń nie padł czyjąś ofiarą.
Ostatnie pytanie Philipa wydało mu się co najmniej nietaktowne, a przecież on sam nie był mistrzem w tym temacie. Niemniej jednak, jak to miał w zwyczaju, po prostu przemilczał ten fakt, zaciekawione spojrzenie kierując na samą ofiarę. Biorąc pod uwagę, jak dziewczyna się zachowywała przed nimi, to jeśli podobnie nosiła się za życia, to jej okulary były najpewniej najmniejszym powodem do szydzenia z niej.
Fletcher skrzywił się lekko. Dziewczyna niby coś im powiedziała, ale odnosił wrażenie, że droczyła się z nimi specjalnie. Oni tutaj zbierali informacje w formie wręcz szczątkowej i powoli zwyczajnie zaczynało go to nie tyle nudzić, co irytować. Już Irytek wydawał się o wiele bardziej kooperatywny.
- A co takiego zauważyłaś? Kiedy już wyjrzałaś z tej kabiny... - zapytał, unosząc lekko ciemną brew.