Avelina słuchała jej uważnie i skinęła głową czując jak serce jej wali ze zmartwienia. Nie lubiła się martwić i w takich sytuacjach czasami wolałaby być samotnikiem, a nie kimś, kto wiązał się z ludźmi relacjami. Uśmiechnęła się delikatnie i pokręciła głową na boki. Nora była niesamowita. Nawet w sytuacji, gdzie mogło się jej coś stać myślała o innych, a nie o swoim zdrowiu. Chyba to ich trochę łączyło. W końcu Avelina nigdy nie patrzy na swoje zdrowie, tylko robi wszystko, aby pracować, bo wtedy ma zajęty umysł i nie musi myśleć o swoich beznadziejnych decyzjach dotyczących życia.
Pomogła jej wstać oferując swoje ramię. Objęła ją w pasie, aby dziewczyna mogła się na niej wesprzeć.
– Moje plany dotyczyły ciebie, Noro. Nie miałam dzisiaj nic konkretnego do robienia, więc chciałam zajrzeć do ciebie, aby sprawdzić, czy nie potrzebujesz pomocy. – uśmiechnęła się do niej ciepło i ruszyła w odpowiednim kierunku. – Mogę dzisiaj ci pomóc, bo nie wyglądasz za dobrze. Ktoś i tak będzie musiał sprawdzić tą ulice, bo to naprawdę dziwne. – westchnęła ciężko rozglądając się jeszcze raz, aby sprawdzić, czy wszystko jest w okolicy w normie.