05.07.2023, 21:05 ✶
- Tym razem nie będziesz musiała czekać na kolejne spotkanie przez cztery lata – odparł na jej uwagę o Walii. – Ależ proszę. Jeśli zgadniesz, potwierdzę. By było uczciwie, otrzymasz trzy próby. Co ty na to? – rzucił. Dopiero jednak kolejna propozycja sprawiła, że spojrzał na nią chyba z odrobiną rozbawienia, igrającego w jasnych oczach.
- Jeśli masz ochotę chwycić mnie za rękę, nie musisz szukać pretekstów, Cynthio – zapewnił.
A potem stanęli przed Lustrem Wspomnień.
Obserwował Cynthię, i chociaż nie wiedział, co takiego zobaczyła, ta chwila zmiany na jej twarzy podpowiadała, że było to coś, co w pewien sposób nią wstrząsnęło. Patrzył na nią długą chwilę, aż znowu przybrała swoją zwykłą maskę, ale wcześniejszy wyraz twarzy zapisał się w jego pamięci. Dopiero gdy odzyskała równowagę, i dokończyła swoje pytanie, Shafiq odwrócił głowę i skierował spojrzenie na zwierciadło.
Taflę spowijał dym. Nie dlatego, że wspomnienie było niewyraźne: ot pomieszczenie widoczne w lustrze było zadymione. Na blacie stołu stała butelka whiskey, druga leżała przewrócona, kubki poniewierały się po stole obok misek, na środku stał wielki gar z potrawką. Lustro tego nie pokazywało, ale umysł Cathala natychmiast uzupełnił ten obrazek, podsunął brakujące szczegóły – zapach mięsa, dymu i alkoholu, gwar rozmów i rozbrzmiewająca muzyka, rytm wystukiwany przez tancerzy, własne otumanienie, gdy ten młody Cathal z lustra, podparty głową o ścianę, obserwował świat spod na wpółprzymkniętych powiek.
To więc było jego najszczęśliwsze wspomnienie?
Milczał, może odrobinę dłużej niżby należało, nie tyle wstrząśnięty, ile pochłonięty przez to spojrzenie, które odżyło w jego umyśle, pełne barw, smaków, zapachów i dźwięków.
– Jest w sercu tego labiryntu – odparł jak gdyby nigdy nic, odwracając się plecami do tego widoku, bo to była przeszłość, i spoglądanie w nią zbyt długo nie mogłoby przynieść mu niczego dobrego. I prawdopodobnie to samo dotyczyło Cynthii. Skręcił więc, mijając zwierciadło, prowadząc ją dalej, wzdłuż innych luster, dziesiątek odbić ich sylwetek i twarzy, a także innych miejsc i osób. – Możemy do niego pójść, ale znajduje się kawałek stąd. A co powiesz na to? – zapytał, zatrzymując się wreszcie przed pięcioma identycznymi lustrami, połączonymi ze sobą ramami.
Nie był pewny, jak one działały. Czy naprawdę pokazywały nieobrane ścieżki, czy tylko to, co jak sądziłeś – mogło stać się twoim udziałem, gdybyś kiedyś wybrał inaczej albo kto inny dokonał innego wyboru. W pierwszym z nich Cathal widział samego siebie – wiedział, że to on, chociaż ktoś inny nie mógłby tego stwierdzić, bo miał na sobie maskę i szatę śmierciożercy. Omal się nie skrzywił, bo kłanianie się komuś takiemu, jak Voldemort, Cathala zwyczajnie mierziło. (Na tę myśl – mógłby przysiąc – coś, ktoś, zachichotał w jego umyśle.) W kolejnym lustrze Shafiq tkwił na wykopaliskach, i gdy przyjrzał się uważniej, rozpoznał krajobraz w tle: Turcja, oglądał zdjęcia tego miejsca. Tam byłby teraz, gdyby nie wrócił do Anglii… Może nawet odrobinę tego żałował, ale liczył, że wykopaliska w Walii okażą się znacznie ciekawsze niż zanosiło się na samym początku.
Nie spojrzał na kolejne zwierciadła, na kolejne możliwe drogi, którymi nie podążył, znów zwrócił głowę ku Cynthii, która teraz widziała nie to, co on, a własne życia, których nigdy nie przeżyła i nie miała przeżyć.
- Jeśli masz ochotę chwycić mnie za rękę, nie musisz szukać pretekstów, Cynthio – zapewnił.
A potem stanęli przed Lustrem Wspomnień.
Obserwował Cynthię, i chociaż nie wiedział, co takiego zobaczyła, ta chwila zmiany na jej twarzy podpowiadała, że było to coś, co w pewien sposób nią wstrząsnęło. Patrzył na nią długą chwilę, aż znowu przybrała swoją zwykłą maskę, ale wcześniejszy wyraz twarzy zapisał się w jego pamięci. Dopiero gdy odzyskała równowagę, i dokończyła swoje pytanie, Shafiq odwrócił głowę i skierował spojrzenie na zwierciadło.
Taflę spowijał dym. Nie dlatego, że wspomnienie było niewyraźne: ot pomieszczenie widoczne w lustrze było zadymione. Na blacie stołu stała butelka whiskey, druga leżała przewrócona, kubki poniewierały się po stole obok misek, na środku stał wielki gar z potrawką. Lustro tego nie pokazywało, ale umysł Cathala natychmiast uzupełnił ten obrazek, podsunął brakujące szczegóły – zapach mięsa, dymu i alkoholu, gwar rozmów i rozbrzmiewająca muzyka, rytm wystukiwany przez tancerzy, własne otumanienie, gdy ten młody Cathal z lustra, podparty głową o ścianę, obserwował świat spod na wpółprzymkniętych powiek.
To więc było jego najszczęśliwsze wspomnienie?
Milczał, może odrobinę dłużej niżby należało, nie tyle wstrząśnięty, ile pochłonięty przez to spojrzenie, które odżyło w jego umyśle, pełne barw, smaków, zapachów i dźwięków.
– Jest w sercu tego labiryntu – odparł jak gdyby nigdy nic, odwracając się plecami do tego widoku, bo to była przeszłość, i spoglądanie w nią zbyt długo nie mogłoby przynieść mu niczego dobrego. I prawdopodobnie to samo dotyczyło Cynthii. Skręcił więc, mijając zwierciadło, prowadząc ją dalej, wzdłuż innych luster, dziesiątek odbić ich sylwetek i twarzy, a także innych miejsc i osób. – Możemy do niego pójść, ale znajduje się kawałek stąd. A co powiesz na to? – zapytał, zatrzymując się wreszcie przed pięcioma identycznymi lustrami, połączonymi ze sobą ramami.
Nie był pewny, jak one działały. Czy naprawdę pokazywały nieobrane ścieżki, czy tylko to, co jak sądziłeś – mogło stać się twoim udziałem, gdybyś kiedyś wybrał inaczej albo kto inny dokonał innego wyboru. W pierwszym z nich Cathal widział samego siebie – wiedział, że to on, chociaż ktoś inny nie mógłby tego stwierdzić, bo miał na sobie maskę i szatę śmierciożercy. Omal się nie skrzywił, bo kłanianie się komuś takiemu, jak Voldemort, Cathala zwyczajnie mierziło. (Na tę myśl – mógłby przysiąc – coś, ktoś, zachichotał w jego umyśle.) W kolejnym lustrze Shafiq tkwił na wykopaliskach, i gdy przyjrzał się uważniej, rozpoznał krajobraz w tle: Turcja, oglądał zdjęcia tego miejsca. Tam byłby teraz, gdyby nie wrócił do Anglii… Może nawet odrobinę tego żałował, ale liczył, że wykopaliska w Walii okażą się znacznie ciekawsze niż zanosiło się na samym początku.
Nie spojrzał na kolejne zwierciadła, na kolejne możliwe drogi, którymi nie podążył, znów zwrócił głowę ku Cynthii, która teraz widziała nie to, co on, a własne życia, których nigdy nie przeżyła i nie miała przeżyć.