— Uhm... Nie o to do końca mi chodziło. Po prostu jest tego dużo i jest to nudne, a sprowadza się do tego samego. Mogliby nam tylko powiedzieć, że takie coś miało miejsce mniej więcej wtedy i wtedy, i tyle.
Peppa nie chciała przypominać, że ma odmienne zdanie na temat goblinów. Dla niej to paskudne stwory i nigdy w życiu nie miała zamiaru zakładać skrytki w Banku Gringotta. Chyba, że ktoś inny mógłby udać się tam w jej imieniu. Tylko kto? No właśnie. Brak skrytki, brak problemu.
— Lekko zagubiony? Mógł być taki na pierwszym, może drugim roku... Na trzecim trzeba mieć już wybrane konkretne przedmioty, szczególnie po SUMach. W czym on może być zgubiony? Chyba w tym, do której dziewczyny jeszcze się nie przystawiał, a niedługo skończy mu się na to czas.
Oleander miał utartą opinię u Peppy, a tą trudno było przekonać do zmiany zdania. Dopiero, gdy zapędziło się ją w kozi róg, modyfikowała swoje poglądy... ale wtedy to dopiero wychodził kosmos.
— Maya Chang! Cóż to za pytanie! Oczywiście, że będziemy. Koniec szkoły to tylko zamknięcie kolejnego rozdziału życia, ale nie dotyczy to wszystkich sfer. My dalej będziemy się przyjaźnić, Oleander dalej będzie "zagubiony", a Desmond... będzie Desmondem.
Wzruszyła ramionami. Jakoś słów jej zabrakło do opisania kolegi. Nie chciała go nadzwyczajnie zachwalać, bo dobrze wiedziała, że Maya ma do niego spory uraz. Kiedyś jej to przejdzie — pomyślała z nigdy nieumierającą nadzieją swatki. Następnie zaczęła czytać na głos fragment podręcznika o powstaniach goblinów. Tak szybkim tempem, że czasem zjadała jakieś pojedyncze słówka. Chciała mieć to za sobą.