03.11.2022, 12:40 ✶
Z cichym westchnieniem zgasił kuchenkę i porzucił patelnię z wątpliwej jakości jajecznicą. Byłoby nawet lepiej, gdyby Eunice nie próbowała jego kulinarnych eksperymentów; nie chciał jej przecież otruć (co innego jej ojca, ale była to uraza, jaką żywił do Malfoya Seniora od czasu, gdy Elliott zwierzył mu się z tego, jak spędził wakacje), dlatego też skinął porozumiewawczo głową i nawet nie czuł się urażony jej dyskretną, acz wymowną odmową.
Nie chciał, aby poznała powód dla którego miał taką obsesję na punkcie swej samodzielności. Stanowczo protestował, gdy proponowała mu pomoc w prostych czynnościach, nawet gdy ból przeszywający nogę zmuszał go do robienia sobie częstych przerw. Perseus jednak był zbyt dumny, by chwytać wyciągane ku niemu dłonie i zaciskał zęby, tak samo jak robił to podczas ich pierwszego tańca na weselu — a nawet wtedy wysilał się na blady uśmiech.
Było wiele rzeczy, o których nie chciał mówić Eunice. Wiele demonów, z którymi musiał stoczyć samotnie bitwy.
— Czwartek? — zamrugał kilkukrotnie zaskoczony, a jego wzrok powędrował na kalendarz wiszący na ścianie. Jeśli wierzyć skreślonym datom, to rzeczywiście był czwartek dziewiątego marca. A to oznaczało, że miał tego dnia bardzo ważne spotkanie z personelem Lecznicy Dusz, którego nie mógł opuścić (choć bardzo by chciał, bo miał dość kłótni o to, kto wyjada jedzenie z lodówki — może raz poczęstował się kawałkiem sernika, ale nie był podpisany i tylko głupi by nie skorzystał, a poza tym, to i tak następnego dnia przyniósł całe ciasto — albo o to czyja kolej na pranie prześcieradeł). Pokręcił jednak przecząco głową, gdy z ust żony padła propozycja wzięcia sobie wolnego. — Zanudziłbym się na śmierć w domu.
Akurat w tym jednym nie kłamał. Potrzebował pracy, czegoś na czym będzie musiał skupić myśli.
Nie chciał, aby poznała powód dla którego miał taką obsesję na punkcie swej samodzielności. Stanowczo protestował, gdy proponowała mu pomoc w prostych czynnościach, nawet gdy ból przeszywający nogę zmuszał go do robienia sobie częstych przerw. Perseus jednak był zbyt dumny, by chwytać wyciągane ku niemu dłonie i zaciskał zęby, tak samo jak robił to podczas ich pierwszego tańca na weselu — a nawet wtedy wysilał się na blady uśmiech.
Było wiele rzeczy, o których nie chciał mówić Eunice. Wiele demonów, z którymi musiał stoczyć samotnie bitwy.
— Czwartek? — zamrugał kilkukrotnie zaskoczony, a jego wzrok powędrował na kalendarz wiszący na ścianie. Jeśli wierzyć skreślonym datom, to rzeczywiście był czwartek dziewiątego marca. A to oznaczało, że miał tego dnia bardzo ważne spotkanie z personelem Lecznicy Dusz, którego nie mógł opuścić (choć bardzo by chciał, bo miał dość kłótni o to, kto wyjada jedzenie z lodówki — może raz poczęstował się kawałkiem sernika, ale nie był podpisany i tylko głupi by nie skorzystał, a poza tym, to i tak następnego dnia przyniósł całe ciasto — albo o to czyja kolej na pranie prześcieradeł). Pokręcił jednak przecząco głową, gdy z ust żony padła propozycja wzięcia sobie wolnego. — Zanudziłbym się na śmierć w domu.
Akurat w tym jednym nie kłamał. Potrzebował pracy, czegoś na czym będzie musiał skupić myśli.