08.07.2023, 13:08 ✶
Ronald zdawał się nieco rozczarowany ich podejściem, Cathal uważał jednak, że i tak okazał dostatecznie miłosierdzie, zwalniając i cierpliwie czekając, gdy czar uzdrowiciela zaczynał szwankować i ćpun spadał na ziemię. Shafiq powstrzymał się nawet od związania go, kiedy ten próbował się uwolnić z zaklęcia i uciec – z mizernym skutkiem, oczywiście, bo potykał się o własne nogi.
– To była czysta przyjemność – odparł cicho Lecie, gdy mu podziękowała. Tak, rzucenie silenco na tego gościa stanowiło jedno z bardziej satysfakcjonujących wydarzeń tego dnia. Zmierzali już powoli w stronę Doliny, nieco inną drogą niż przyszli i Cathal – który nie liczył, że znajdą gówniarza (choć „gówniarz” miał dwadzieścia lat, więc nie był aż takim dzieciakiem), ale chyba miał na to odrobinę nadziei wbrew rozsądkowi – pogodził się już z myślą, że im się nie uda.
Mimo wszystko, łudził się, że chłopak zdążył uciec i tylko z powodu utrudnień teleportacji wciąż nie odmeldował się w rodzinie. I ostatecznie nie żałował, że się tu pojawił, przynajmniej póki co. Ciągle prześladowała go myśl, że bywanie w tej chwili w tym lesie jest niejako w modzie. Że ten, kogo tu nie będzie, może doczekać się pytania: dlaczego.
Takie wydarzenie musiało wstrząsnąć ich małym, czarodziejskim światem.
– Lumos – mruknął po pewnym czasie, unosząc różdżkę. Niebo nie było jeszcze ciemne, ale słońce znikło już za drzewami w Kniei powoli przybywało cieni. Shafiq rozglądał się uważnie, zastanawiając, co jeszcze przyniesie im los. Bo takich atrakcji, na jakie wpadli do tej pory, zdecydowanie się nie spodziewał.
– To była czysta przyjemność – odparł cicho Lecie, gdy mu podziękowała. Tak, rzucenie silenco na tego gościa stanowiło jedno z bardziej satysfakcjonujących wydarzeń tego dnia. Zmierzali już powoli w stronę Doliny, nieco inną drogą niż przyszli i Cathal – który nie liczył, że znajdą gówniarza (choć „gówniarz” miał dwadzieścia lat, więc nie był aż takim dzieciakiem), ale chyba miał na to odrobinę nadziei wbrew rozsądkowi – pogodził się już z myślą, że im się nie uda.
Mimo wszystko, łudził się, że chłopak zdążył uciec i tylko z powodu utrudnień teleportacji wciąż nie odmeldował się w rodzinie. I ostatecznie nie żałował, że się tu pojawił, przynajmniej póki co. Ciągle prześladowała go myśl, że bywanie w tej chwili w tym lesie jest niejako w modzie. Że ten, kogo tu nie będzie, może doczekać się pytania: dlaczego.
Takie wydarzenie musiało wstrząsnąć ich małym, czarodziejskim światem.
– Lumos – mruknął po pewnym czasie, unosząc różdżkę. Niebo nie było jeszcze ciemne, ale słońce znikło już za drzewami w Kniei powoli przybywało cieni. Shafiq rozglądał się uważnie, zastanawiając, co jeszcze przyniesie im los. Bo takich atrakcji, na jakie wpadli do tej pory, zdecydowanie się nie spodziewał.