08.07.2023, 16:14 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.07.2023, 16:22 przez Ulysses Rookwood.)
Ulysses był chyba jedynym mężczyzną w tym domu, który o tej porze nie planował jeszcze brania prysznicu. Odwrotnie, w ciemnym garniturze, białej koszuli i ze schludnie zawiązanym krawatem oraz ze skórzaną teczką w ręku, wyglądał jak ktoś, kto właśnie szykował się do wyjścia.
I właściwie była to prawda, bo rzeczywiście szykował się do wyjścia. Po tym, jak przed zaledwie kilkoma dniami niemal nie został zamordowany we śnie (o czym oczywiście nikt z domowników nie wiedział, bo Ulysses nic im nie powiedział), a następnej nocy ścigał tego samego mordercę w snach Cathala, jego głównym zajęciem po powrocie z pracy było zbieranie informacji i planowanie zemsty. Teraz zaś, gdy udało mu się wyciągnąć wszystkie napisane przez Wellingtona skargi, zamierzał pokazać je Cathalowi i Lecie.
Wyszedł ze swojego pokoju, gdy do jego uszu dobiegły wrzaski. Zamarł, próbując zrozumieć, co się właśnie działo. Głównie wrzeszczał ojciec i Ulysses poczuł jak cały się spina. Przymknął oczy, zastanawiając się, czy nie powinien wybrać akurat tego momentu do bezpiecznego wyjścia z domu i uniknięcia jakiejś osobliwej awantury.
Ale nogi same poniosły go ku feralnej łazience. Obrzucił krótkim spojrzeniem ojca w szlafroku, siostrę i wreszcie Augustusa, na tym ostatnim dłużej zawieszając wzrok – nie dlatego, żeby nagle przyszło mu do głowy porównywanie budowy ich ciał, ale przez wzgląd na rosnącego na nim kaktusa.
- Widzę, że chyba prawie ominęła mnie jakaś narada rodzinna – zauważył cicho. Cicho, bo akurat Ulysses nie znosił krzyków, wrzasku, nawet głośnego śmiechu. – Przypadek – odpowiedział ojcu. – Ciężko mi założyć, żeby na własne życzenie wyhodował kaktusa na głowie.
Wyciągnął różdżkę. A potem machnął nią w stronę Augustusa, mamrocząc pod nosem zaklęcie rozpraszające. Jeśli nie zadziało, trudno. Najwidoczniej trzeba będzie spróbować z innym.
Odkryj wiadomość pozafabularną
- Spróbujcie to rozproszyć. Obcinanie raczej nic nie da - dodał, gdy zaklęcie nie zadziałało. - Tylko używajcie różnych zaklęć. Finite nie działa. Może spróbujcie z Finito lub z Finite Incantatem? - zaproponował. Słowa kierował do bliźniaków, nie Chestera. Ojciec był aurorem, z pewnością sam wiedział, co należało robić w takich wypadkach.
Po wypowiedzeniu tych słów zamierzał się oddalić.
I właściwie była to prawda, bo rzeczywiście szykował się do wyjścia. Po tym, jak przed zaledwie kilkoma dniami niemal nie został zamordowany we śnie (o czym oczywiście nikt z domowników nie wiedział, bo Ulysses nic im nie powiedział), a następnej nocy ścigał tego samego mordercę w snach Cathala, jego głównym zajęciem po powrocie z pracy było zbieranie informacji i planowanie zemsty. Teraz zaś, gdy udało mu się wyciągnąć wszystkie napisane przez Wellingtona skargi, zamierzał pokazać je Cathalowi i Lecie.
Wyszedł ze swojego pokoju, gdy do jego uszu dobiegły wrzaski. Zamarł, próbując zrozumieć, co się właśnie działo. Głównie wrzeszczał ojciec i Ulysses poczuł jak cały się spina. Przymknął oczy, zastanawiając się, czy nie powinien wybrać akurat tego momentu do bezpiecznego wyjścia z domu i uniknięcia jakiejś osobliwej awantury.
Ale nogi same poniosły go ku feralnej łazience. Obrzucił krótkim spojrzeniem ojca w szlafroku, siostrę i wreszcie Augustusa, na tym ostatnim dłużej zawieszając wzrok – nie dlatego, żeby nagle przyszło mu do głowy porównywanie budowy ich ciał, ale przez wzgląd na rosnącego na nim kaktusa.
- Widzę, że chyba prawie ominęła mnie jakaś narada rodzinna – zauważył cicho. Cicho, bo akurat Ulysses nie znosił krzyków, wrzasku, nawet głośnego śmiechu. – Przypadek – odpowiedział ojcu. – Ciężko mi założyć, żeby na własne życzenie wyhodował kaktusa na głowie.
Wyciągnął różdżkę. A potem machnął nią w stronę Augustusa, mamrocząc pod nosem zaklęcie rozpraszające. Jeśli nie zadziało, trudno. Najwidoczniej trzeba będzie spróbować z innym.
rozpraszanie
Rzut PO 1d100 - 12
Akcja nieudana
Akcja nieudana
- Spróbujcie to rozproszyć. Obcinanie raczej nic nie da - dodał, gdy zaklęcie nie zadziałało. - Tylko używajcie różnych zaklęć. Finite nie działa. Może spróbujcie z Finito lub z Finite Incantatem? - zaproponował. Słowa kierował do bliźniaków, nie Chestera. Ojciec był aurorem, z pewnością sam wiedział, co należało robić w takich wypadkach.
Po wypowiedzeniu tych słów zamierzał się oddalić.