Ona też chciała trwać w tym uścisku, czuć jego zapach tak intensywnie, jego ciało tak blisko, ale nie mogła sobie pozwolić na tą słabość. Byli w końcu przyjaciółmi. Powinna zachować zdrowy rozsądek i odpuścić, a może jednak nie? Może powinna zacząć otwarcie go podrywać? Nie wiedziała, co było dobre dla ich znajomości. Chciałaby umieć czytać z ludzkich umysłów, aby dowiedzieć, co on czytał.
Być może Kim nie spodziewała się, że mężczyzna się przewrócić. Być może, gdyby wiedziała to zareagowałaby szybciej, a zamiast tego patrzyła z obawą jak Giovanni leci na nią i oboje lądując w piachu, na ziemi. On na niej, a ona pod nim. Trzymała dłonie na jego klatce piersiowej próbując ochronić tylko głowę przed uderzeniem w ziemię, aby nie zrobić sobie krzywdy.
– Na dzisiaj – szepnęła czując jego ciężar na sobie tak realny jak jeszcze nigdy – na dzisiaj chyba koniec, co nie kochany? – spojrzała mu w oczy i mimo realnie odczuwanego bólu w łokciach uśmiechała się. Był tak blisko…