30.09.2023, 11:20 ✶
Wzrok Perseusa błądził po rachitycznej ostatnimi czasy sylwetce Francuza, podczas gdy w ustach czuł coraz intensywniejszy metaliczny smak własnej krwi od bezustannego gryzienia się w język, by uzdrowicielskim zwyczajem nie skomentować jego wyglądu. Wszakże Bellamy przyszedł do niego w przyjacielskie odwiedziny, a nie poradę lekarską. Męczyła go okrutnie ta niemożność niesienia pomocy, irytowało, że nie może pozwolić sobie na zadanie pewnych pytań - więc słuchał. Słuchał każdego słowa, jakie padało ze słów jego gościa, wsłuchiwał się w tembr jego głosu, polując na każde zawahanie, uważnie obserwował jego gesty i skupiał się, by dostrzec kolor jego aury. Nauczył się już, że okalająca ludzką sylwetkę poświata wiele mówi o stanie emocjonalnym.
Być może ta protekcjonalność wynikała z tego, że poznał go jeszcze jako nastolatka, podczas gdy sam był dorosły - dwudziestoletni zaledwie, choć zdawało mu się, że nabrał dojrzałości godnej swego ojca i wiedział wszystko najlepiej - i czuł się za niego odpowiedzialnym. Pomiędzy Merlinem a prawdą, Perseus brał na swe barki odpowiedzialność za każdą istotę, jaka pojawiła się w jego życiu. Poza tym, skupianie się na problemach innych skutecznie odciągało jego myśli od własnych kłopotów.
Nie zwrócił nawet uwagi na upływający czas - wiedział, że ubywało ciast postawionych na paterze pomiędzy nimi, podobnie jak herbaty postawionej w dzbanku na podgrzewaczu, przyzwyczaił się do tego, że złota godzina zamieniła się w szarówkę wieczoru, a w mieszkaniu zrobiło się nieco chłodniej. Lubił z nim rozmawiać osobliwą mieszanką francuskiego i angielskiego, nawet jeśli te rozmowy nie dotyczyły niczego szczególnie istotnego. Mógł rozmawiać z nim o książkach i lawendzie, ulubionym ciastku i jaskółkach, które uwiły sobie gniazdko przy lukarnie.
Nie krył niezadowolenia, kiedy Dupont postanowił przerwać spotkanie.
— Zostań. Mam wolny pokój gościnny — oświadczył stanowczo, kładąc dłoń na jego. Z zaskoczeniem połączonym ze zmartwieniem stwierdził, że dłoń czarodzieja jest chłodniejsza od niego własnej, dlatego zamknął jego kościste palce w swojej ręce, jakby chciał w ten sposób przekazać mu swoje ciepło. — To dla mnie żaden kłopot, Bell.
Ale ciebie z pewnością trapią jakieś kłopoty, pomyślał, ale nie miał odwagi wypowiedzieć ich na głos.
— Może napijemy się wina?
Odkryj wiadomość pozafabularną
Być może ta protekcjonalność wynikała z tego, że poznał go jeszcze jako nastolatka, podczas gdy sam był dorosły - dwudziestoletni zaledwie, choć zdawało mu się, że nabrał dojrzałości godnej swego ojca i wiedział wszystko najlepiej - i czuł się za niego odpowiedzialnym. Pomiędzy Merlinem a prawdą, Perseus brał na swe barki odpowiedzialność za każdą istotę, jaka pojawiła się w jego życiu. Poza tym, skupianie się na problemach innych skutecznie odciągało jego myśli od własnych kłopotów.
Nie zwrócił nawet uwagi na upływający czas - wiedział, że ubywało ciast postawionych na paterze pomiędzy nimi, podobnie jak herbaty postawionej w dzbanku na podgrzewaczu, przyzwyczaił się do tego, że złota godzina zamieniła się w szarówkę wieczoru, a w mieszkaniu zrobiło się nieco chłodniej. Lubił z nim rozmawiać osobliwą mieszanką francuskiego i angielskiego, nawet jeśli te rozmowy nie dotyczyły niczego szczególnie istotnego. Mógł rozmawiać z nim o książkach i lawendzie, ulubionym ciastku i jaskółkach, które uwiły sobie gniazdko przy lukarnie.
Nie krył niezadowolenia, kiedy Dupont postanowił przerwać spotkanie.
— Zostań. Mam wolny pokój gościnny — oświadczył stanowczo, kładąc dłoń na jego. Z zaskoczeniem połączonym ze zmartwieniem stwierdził, że dłoń czarodzieja jest chłodniejsza od niego własnej, dlatego zamknął jego kościste palce w swojej ręce, jakby chciał w ten sposób przekazać mu swoje ciepło. — To dla mnie żaden kłopot, Bell.
Ale ciebie z pewnością trapią jakieś kłopoty, pomyślał, ale nie miał odwagi wypowiedzieć ich na głos.
— Może napijemy się wina?
Rzut na percepcję - próba dostrzeżenia koloru aury Bella.
Rzut PO 1d100 - 75
Sukces!
Sukces!
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory