Kim nie widziała w tym nic strasznego. Po prostu – Gio był zmęczony próbą teleportacji i mu błędnik trochę się zepsuł. Cicho się zaśmiała, bo sytuacja wydała jej się dosyć zabawna, ale dziewczyna we wszystkim widziała pozytywy, a największym było to, że ten konkretny mężczyzna był blisko niej. Skorzystała z jego pomocy i podniosła się z ziemi nadal cicho chichocząc. Nie mogła się powstrzymać, bo sytuacja była w jej oczach naprawdę komiczna.
– Nic się nie stało. – powiedziała próbując się powstrzymać od niekontrolowanego śmiechu. – Gio, nic mi nie jest. Spokojnie, ale na dzisiaj już skończymy. Chętnie odpocznę. – powiedziała patrząc na niego z wesołymi ognikami w niebieskich oczach. – I radziłeś sobie naprawdę dobrze. Musisz nauczyć się większego skupienia i będziesz w tym perfekcyjny. – Objęła go za ramiona i skierowała się z nim do środka. – Pewnie masz jeszcze sporo rzeczy do załatwienia. Ja sobie dzisiaj odpocznę, a jutro poszukam jakiegoś zajęcia żeby się nie nudzić.