Niestety Darcy nie był na tyle istotny, żeby Heather go zapamiętała. Nie powinien brać tego do siebie, bo spotykało to większość jej rówieśników w Hogwarcie. Do większości zwracała się raczej ej ty, czy podobnie, bo nie miała czasu na takie pierdoły jak zapamiętywanie imion osób, które nic dla niej nie znaczyły. Smutna to była prawda, no ale tak już miała. Może gdyby był graczem quidditcha, to kojarzyłaby jego personalia, jednak pisarz? PFF. Nie była to dziedzina, która ją interesowała. Pismaków kojarzyła, ale tych, którzy pisali o niej niezbyt przyjemne artykuły. Lubiła się z nimi konfrontować.
- Myślę, że wiele osób jeszcze znajdą. Ten wiatr, on był naprawdę straszny. - Czuła, że szybko nie zapomni tego widoku, mimo, że padła nim piekło rozpętało się na dobre.
- Nie mam pojęcia, jeśli mam być szczera. Nie sądzę, żeby Voldemort miał taką siłę, żeby mógł manipulować żywiołami, jednak też nie chce mi się wierzyć, że był to przypadek. - Nie do końca jeszcze potrafiła zrozumieć całą sytuację, która miała miejsce. Nie wierzyła w takie przypadki, to wszystko musiało być powiązane. Tylko, że ci śmierciożercy z którymi walczyła również wyglądali na zaskoczonych siłą żywiołu.
- Nie wiem, co chcieli osiągnąć. Tak bardzo zależy im na poparciu czystokrwistych, a tutaj zabijali jak leci. Działają na ślepo, pewnie niedługo się okaże o co im chodziło. - Miała taką nadzieję, sama była mocno ciekawa, jak to wszystko się skończy, może faktycznie był w tym jakiś większy cel? Tylko jaki?
Miała wrażenie, że póki co nikt nie wie, po co było to wszystko. Na pewno chcieli pokazać swoją siłę, udało im się to. W końcu zamordowali wielu niewinnych, jednak nie sądziła, żeby to było jedynie to. Zapewne ministerstwo dowie się czegoś więcej, gdy tylko przeprowadzi śledztwo.
- Czy ja wiem, czy dzielna? Zobacz, jak skończyłam. Nieudolna byłam w tym wszystkim, przez co dostałam nauczkę. - Naprawdę była na siebie zła, że jej się nie powiodło. Do tego wszystko ją bolało, a ona sama została uziemiona na najbliższy miesiąc, miesiąc! Nie miała pojęcia, jak sobie z tym poradzi i czy w ogóle wróci do pełni sił.
- Nie wiedziałam, bo nikt ze mną jeszcze nie rozmawiał oprócz Camerona, mojego Camerona... - Zamyśliła się na chwilę i poczuła dziwną tęsknotę za przyjacielem, pojawiła się ona kiedy tylko się obudziła. Pragnęła, żeby był obok niej, chciała z nim porozmawiać, bo czuła, że mają między sobą jakieś niewyjaśnione sprawy.
- Pamiętam, że była tam trójka osób nieprzytomna, ale nie wiedziałam, że umarli a później odżyli, to by miało sens... - Próbowała się skupić, żeby sobie przypomnieć całą sytuację, jednak wszystko się jej rozmazywało, nie do końca potrafiła odtworzyć wydarzenia poprzedniego wieczoru.