Trixie wierzyła, że to za czym podążają jest słuszne. Była pełna optymizmu i pewna, że cel, jaki się za tym kryje jest właściwy. W końcu zależało im na tym, aby świat czarodziejów pozostał czysty, nietknięty osobami, które nie były do tego godne. Nie bez powodu sztuka magiczna była przekazywana w rodzinach od pokoleń. Oni zasługiwali na swoją pozycję, reszta powinna to docenić i nie negować tego, że im należy się władza.
- Dokładnie tak, będą robić wszystko, aby się utrzymać i mu się przypodobać. Będą się bali tego, co ich spotka jeśli zawiodą. - Uśmiechnęła się do Rabastana, bo cieszyła się, że zrozumiał jej wizję. Dobrze wiedzieć, że nie była jedyną osobą dla której miało to sens. Im ich więcej, tym lepiej. Oby dotarło do do jak największej ilości osób, po wydarzeniach, które miały miejsce wczorajszego wieczora na pewno wielu zmieni stronę. Będą chcieli być po tej silniejszej, która miała szansę na przejęcie władzy. - Wydaje mi się, że wiem. Zresztą było nam to wpajane od zawsze, słuchałam od najmłodszych lat podobnych stanowisk. - Nie powinno więc nikogo dziwić, że Trixie widziała to wszystko szerzej, że rozumiała bardzo dobrze o co walczą. Wydawała się być naprawdę pewna tego, o czym mówiła. Można to było uznać za ślepe zapatrzenie, ale czy na pewno? Ważne, żeby mieć ideały, za którymi się podąża.
- Tak, idealni. Dzięki takim zadaniom zasłużymy na swoje miejsce w jego szeregach. - Wierzyła, że dostrzeże ich zaangażowanie. Czuła, że już niedługo będzie jej dane faktycznie się wykazać. Nie zamierzała też na siłę udowadniać jaka to nie jest potężna, lepiej powoli, małymi kroczkami pokazywać swoje zaangażowanie. Miała świadomość, że jej młody wiek mógł być przeszkodą, ale wszystko przyjdzie z czasem. Dobrze było mieć przy swoim boku tak zaufaną osobę jak Rabastan, liczyła na to, że razem będą się wspinać po szczeblach kariery w organizacji. Już niedługo zaczną błyszczeć.
- Umrzeć ze strachu, ironia trochę. - Skomentowała słowa swojego przyjaciela. Pokręciła głową, kiedy zobaczyła, że Rabastan zmienił kolor włosów. Rozumiała jednak jego strach, w końcu sama czuła się bardzo nieswojo, kiedy to stworzenie pojawiło się niedaleko nich.
- Trzeba szukać plusów w każdej sytuacji. Takie strasznie ludzi mogłoby mi dawać dużo przyjemności, chociaż sądzę, że mogłoby się znudzić. - W końcu trwałoby to latami. Pewnie by się zanudziła na śmierć, chociaż by się nie dało, bo by nie żyła.
Szli przed siebie dłuższą chwilę i wypatrywali kolejnych atrakcji w lesie. - Szyszkę, naprawdę chciałbyś znaleźć szyszkę? - Wizja Rabastana znajdującego magiczną szyszkę ją rozbawiła.
Nie znaleźli jednak szyszki, ale dziewczynę, biegającą boso po polanie. Trixie zatrzymała się na moment. Zguba płakała, najwyraźniej nie mogła znaleźć wyjścia. Powoli zbliżyła się do dziewczyny. - Witaj... - Powiedziała spokojnym głosem, nie chciała jej przecież jeszcze bardziej wystraszyć. - Nie bój się, przyszlismy tutaj, żeby Ci pomóc. - Zagaiła znajdę. Nie mogli sobie pozwolić na niesubordynację.