11.07.2023, 13:47 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.07.2023, 13:51 przez Elliott Malfoy.)
Wydawało mu się, że bieg nie miał niczego wspólnego z umiejętnościami. Poddał się bezgranicznej panice, którą wywoływał nieprzyjemny chłód i to jak towarzysząca mu energia wpłynęła na jego myśli. Po opowieściach Moody'ego i po zorientowaniu się, że odczuwany strach jest właśnie takim, jaki ten opisywał, adrenalina pozwoliła dotrzymać aurorowi kroku w sprincie.
Odetchnął głęboko, gdy przystanęli, a nieprzyjemny strach i zwątpienie odeszły. Serce biło mu bardzo szybko.
- Na pewno biegł zaraz za mną - odparł wciąż łapiąc oddech. Nie dodał już tego, że w pewnym momencie po prostu przestał na to zwracać uwagę, samemu chcąc wybiec z 'pola rażenia' tego nieprzyjemnego uczucia.
Wziął jeszcze jeden oddech i zerknął za siebie, próbując znaleźć Botta pomiędzy drzewami kniei.
- Jest. - zauważył ich na chwilę zagubionego towarzysza jak wynurzył się zza grubszego pnia drzewa.
- Wszystko w porządku? - dopytał Bertiego zanim ruszyli w dalszą podróż po kniei. Spojrzał też na Alastora, mimo że ten biegł przed nim mógł czuć się po tym incydencie gorzej, zwłaszcza po tym co przeżył wcześniej.
Spojrzał po obydwu mężczyznach i widząc, że żaden z nich nie doznał większych obrażeń, to znaczy - Alastor wciąż wyglądał tak samo umorusanie jak na początku, a Bertie był tak samo zmęczony. Elliott nawet nie chciał myśleć jak ogromne muszą być jego własne worki pod oczyma. Kaszmirowy sweter wydał się teraz okropnym wyborem na podróż do lasu, więc podwinął w nim rękawy.
- Wszyscy jesteśmy tylko tak samo poturbowani, jak byliśmy gdy weszliśmy do lasu, więc myślę, ze wszystko jest w porządku - dodał jeszcze, zanim postanowili pójść w jakimkolwiek innym kierunku, tylko nie tym, z którego właśnie przybiegli.
!E6
Odetchnął głęboko, gdy przystanęli, a nieprzyjemny strach i zwątpienie odeszły. Serce biło mu bardzo szybko.
- Na pewno biegł zaraz za mną - odparł wciąż łapiąc oddech. Nie dodał już tego, że w pewnym momencie po prostu przestał na to zwracać uwagę, samemu chcąc wybiec z 'pola rażenia' tego nieprzyjemnego uczucia.
Wziął jeszcze jeden oddech i zerknął za siebie, próbując znaleźć Botta pomiędzy drzewami kniei.
- Jest. - zauważył ich na chwilę zagubionego towarzysza jak wynurzył się zza grubszego pnia drzewa.
- Wszystko w porządku? - dopytał Bertiego zanim ruszyli w dalszą podróż po kniei. Spojrzał też na Alastora, mimo że ten biegł przed nim mógł czuć się po tym incydencie gorzej, zwłaszcza po tym co przeżył wcześniej.
Spojrzał po obydwu mężczyznach i widząc, że żaden z nich nie doznał większych obrażeń, to znaczy - Alastor wciąż wyglądał tak samo umorusanie jak na początku, a Bertie był tak samo zmęczony. Elliott nawet nie chciał myśleć jak ogromne muszą być jego własne worki pod oczyma. Kaszmirowy sweter wydał się teraz okropnym wyborem na podróż do lasu, więc podwinął w nim rękawy.
- Wszyscy jesteśmy tylko tak samo poturbowani, jak byliśmy gdy weszliśmy do lasu, więc myślę, ze wszystko jest w porządku - dodał jeszcze, zanim postanowili pójść w jakimkolwiek innym kierunku, tylko nie tym, z którego właśnie przybiegli.
!E6
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦