11.07.2023, 14:30 ✶
- Na to mam nadzieję – przyznał Cathal, kiedy Sebastian wspomniał, że odkrycie tożsamości ducha może okazać się przydatne. – I że być może tobie uda się z nim skomunikować.
Shafiq próbował, i to w przynajmniej dziesięciu językach. Jedyną reakcją był jednak… brak reakcji. Macmillan jednak wiedział znacznie więcej od niego o duchach i limbo, potrafił także odprawiać egzorcyzmy. Istniała zawsze szansa, że jemu się uda z nim dogadać albo dostrzeże coś, co przegapiły osoby mniej obeznane w takich tematach.
Odpowiedzi na kolejne pytania udzieliła Alethea. Shafiq nie wtrącał się, gdy mówiła – w końcu to ona obejrzała sobie wnętrze domu, choć rzecz jasna nie planowali wszem i wobec ogłaszać, w jaki sposób to zrobiła. Cathal nie życzył sobie kontroli z Ministerstwa. (Chyba że takich jak ta, którą zorganizował Ulysses. On mógł wpadać, kiedy zechciał. Chociaż dobrze, że nie podzielił się swoimi przemyśleniami o Wellingtonie i jego wtykach przy świadkach, bo Shafiq by to rozważył, doszedł do wniosku, że jest w tym sporo sensu, i niewykluczone, że spróbowałby kogoś szybko udusić. A jednak morderstwo należało starannie zaplanować, by upewnić się, że ofiara nie ucieknie, nie będzie świadków, a ty ujdziesz sprawiedliwości.)
- Z tego, co zaobserwowałem, parę godzin. Obchodzi najbliższą okolicę, znika, po czym zaczyna od nowa. Powtarzał dokładnie te same czynności. Ale też nie spędziłem na obserwowaniu go wiele czasu – powiedział Shafiq. Gdy przeszedł tę samą trasę za duchem trzeci raz, a ten nie odpowiedział na żadną próbę kontaktu, Cathal dał sobie spokój, uznając, że zostawi ten problem Jamilowi lub Sebastianowi. Wolał się skupić na rzeczach, które w jego oczach były istotniejsze i, przede wszystkim, na których dobrze się znał. – Większość piasku usunięto, budynek w środku jest zasypany tylko w małej części, prawdopodobnie ze względu na zabezpieczenia. Ale zanim zbliżymy się do drzwi, trzeba rozbroić pułapki oraz klątwy. Krąg runiczny był pierwszym zabezpieczeniem – wyjaśnił Cathal. Samo przejście znajdowało się w środku, w jednym z pomieszczeń, a Shafiq był niemal pewny, czy na domu ciążyła jakaś klątwa, zapobiegająca wchodzeniu do środka osób niepożądanych i zdecydowanie spodziewał się tutaj pułapek, bo…
- …pułapek jest tu sporo – odparł Pandorze. – Najwięcej w murach, podobnych do tych, które widziałaś pierwszego dnia. Ale zabezpieczono też za ich pomocą niektóre budynki. W tym ten. Jak sądzę, są to inne pułapki niż te w murach, musiały być łatwo uruchamiane i wyłączane przez osoby, które z niego korzystały. I w nim jeszcze większości nie rozbrojono.
Prawdę mówiąc, nie rozbrojono żadnych, i Cathal liczył, że zajmą się tym Pandora oraz Timothy. Ale wolał nie wspominać, że nikt tu nie pracował, bo zapewne wydałoby się im jeszcze bardziej podejrzane, że wiedzieli tak dużo o tym, co znajduje się w środku.
– Jeżeli chcecie zacząć dziś, to możliwe, ale najlepiej, żeby pracowali jednocześnie specjaliści od mechanizmów i klątwołamaczka. Coś może być splecione…
– I uzdrowicielka – fuknęła Nell, marudnym tonem. – Ja czytałam opis obrażeń tych mugoli, dziękuję bardzo. Ja tu muszę być na miejscu, bo jeżeli urwie im rękę albo co, to jak zareaguję w minutę, może im ją jeszcze odratuję.
– Zakładam, że Timothy i Leta znają się na magicznych pułapkach lepiej niż mugole, ale jak sobie życzysz – powiedział Shafiq bez mrugnięcia okiem. – Macie jeszcze jakieś pytania?
Shafiq próbował, i to w przynajmniej dziesięciu językach. Jedyną reakcją był jednak… brak reakcji. Macmillan jednak wiedział znacznie więcej od niego o duchach i limbo, potrafił także odprawiać egzorcyzmy. Istniała zawsze szansa, że jemu się uda z nim dogadać albo dostrzeże coś, co przegapiły osoby mniej obeznane w takich tematach.
Odpowiedzi na kolejne pytania udzieliła Alethea. Shafiq nie wtrącał się, gdy mówiła – w końcu to ona obejrzała sobie wnętrze domu, choć rzecz jasna nie planowali wszem i wobec ogłaszać, w jaki sposób to zrobiła. Cathal nie życzył sobie kontroli z Ministerstwa. (Chyba że takich jak ta, którą zorganizował Ulysses. On mógł wpadać, kiedy zechciał. Chociaż dobrze, że nie podzielił się swoimi przemyśleniami o Wellingtonie i jego wtykach przy świadkach, bo Shafiq by to rozważył, doszedł do wniosku, że jest w tym sporo sensu, i niewykluczone, że spróbowałby kogoś szybko udusić. A jednak morderstwo należało starannie zaplanować, by upewnić się, że ofiara nie ucieknie, nie będzie świadków, a ty ujdziesz sprawiedliwości.)
- Z tego, co zaobserwowałem, parę godzin. Obchodzi najbliższą okolicę, znika, po czym zaczyna od nowa. Powtarzał dokładnie te same czynności. Ale też nie spędziłem na obserwowaniu go wiele czasu – powiedział Shafiq. Gdy przeszedł tę samą trasę za duchem trzeci raz, a ten nie odpowiedział na żadną próbę kontaktu, Cathal dał sobie spokój, uznając, że zostawi ten problem Jamilowi lub Sebastianowi. Wolał się skupić na rzeczach, które w jego oczach były istotniejsze i, przede wszystkim, na których dobrze się znał. – Większość piasku usunięto, budynek w środku jest zasypany tylko w małej części, prawdopodobnie ze względu na zabezpieczenia. Ale zanim zbliżymy się do drzwi, trzeba rozbroić pułapki oraz klątwy. Krąg runiczny był pierwszym zabezpieczeniem – wyjaśnił Cathal. Samo przejście znajdowało się w środku, w jednym z pomieszczeń, a Shafiq był niemal pewny, czy na domu ciążyła jakaś klątwa, zapobiegająca wchodzeniu do środka osób niepożądanych i zdecydowanie spodziewał się tutaj pułapek, bo…
- …pułapek jest tu sporo – odparł Pandorze. – Najwięcej w murach, podobnych do tych, które widziałaś pierwszego dnia. Ale zabezpieczono też za ich pomocą niektóre budynki. W tym ten. Jak sądzę, są to inne pułapki niż te w murach, musiały być łatwo uruchamiane i wyłączane przez osoby, które z niego korzystały. I w nim jeszcze większości nie rozbrojono.
Prawdę mówiąc, nie rozbrojono żadnych, i Cathal liczył, że zajmą się tym Pandora oraz Timothy. Ale wolał nie wspominać, że nikt tu nie pracował, bo zapewne wydałoby się im jeszcze bardziej podejrzane, że wiedzieli tak dużo o tym, co znajduje się w środku.
– Jeżeli chcecie zacząć dziś, to możliwe, ale najlepiej, żeby pracowali jednocześnie specjaliści od mechanizmów i klątwołamaczka. Coś może być splecione…
– I uzdrowicielka – fuknęła Nell, marudnym tonem. – Ja czytałam opis obrażeń tych mugoli, dziękuję bardzo. Ja tu muszę być na miejscu, bo jeżeli urwie im rękę albo co, to jak zareaguję w minutę, może im ją jeszcze odratuję.
– Zakładam, że Timothy i Leta znają się na magicznych pułapkach lepiej niż mugole, ale jak sobie życzysz – powiedział Shafiq bez mrugnięcia okiem. – Macie jeszcze jakieś pytania?