14.07.2023, 09:12 ✶
- Niech ci będzie – uniosła dłonie w uniwersalnym geście poddania się. Jakkolwiek by nie patrzeć, trochę racji miał – Bones może i miała tendencję do zostawania po godzinach, może i nie miała problemu z wzięciem na siebie dyżuru, gdy generalnie rzecz ujmując był dzień wolny, ale to też nie tak, że w każde święto była na służbie. Mimo wszystko, w jej życiu było miejsce na coś innego niż praca, nawet jeśli kręciło się głównie wokół coraz to kolejnych spraw i obowiązków.
Rodzina też była ważna – i pogrążając się w stercie papierów, zagłębiając się w labirynt uliczek, mimo wszystko o niej nie zapominała. Choć też byłoby trudno, biorąc pod uwagę, że z kuzynami przecież pracowała w dokładnie tym samym departamencie, a ojciec… cóż, ojciec był jej przełożonym.
Więc zapewne faktycznie by przegrała, zwłaszcza na dłuższy dystans.
Zresztą, nie rzuciła tej rękawicy w pełni na poważnie, więc nie było też powodu, by się upierać i obstawać przy swoim. Zwłaszcza że dzień i tak był długi, zmęczenie z niej wychodziło – aż za bardzo, skoro usnęła przy biurku.
Wstyd.
Choć gdyby nie to, możliwe, że by się nie domyśliła pewnej rzeczy, a nawet jeśli – to zeszłoby o wiele dłużej. Bo w końcu zwykle nie patrzyło się w nocne niebo za każdym razem, gdy twój kumpel bierze dzień wolnego, prawda?
- Rzeźnika? Tak kiepsko idzie ta sprawa? – mruknęła, po czym ziewnęła, zasłaniając usta dłonią. Tak. Zdecydowanie najwyższa pora, żeby się stąd ulotnić i trafić zaraz potem do własnego łóżka, tylko, tylko…
… mocno spoważniała. To już nie były żarty, żadne przekomarzanki. Żadnego łączenia planów, choć na dobrą sprawę zapewne nie miałaby nic przeciwko temu – gdyby tylko była mowa o zwykłym dniu wolnym! Jeśli się nie myliła – a była prawie pewna, że nie… cóż, chyba wchodziła na dość grząski grunt. Milczała przez parę sekund, układając sobie w głowie słowa, gdy tak zmierzali do wyjścia.
- Nie wiem, jak to powiedzieć, więc po prostu powiem – stwierdziła w końcu, popychając drzwi i pozerkując przy tym na Alastora, starając się wybadać nastrój. Nie stawała zbyt mocno na odcisk? Bo nie, nie chodziło tu o żadne łączenie planów. Generalnie zapewne byłoby nawet miło, ale... nie tym razem - Jeśli będziesz potrzebował kiedykolwiek i do czegokolwiek krycia na dzień taki jak jutro, to wal śmiało. Chyba że się mylę i księżyc nie ma z tym nic wspólnego? - aczkolwiek była całkiem pewna, że nie. Zbyt wiele szczegółów składało się w spójną całość.
Rodzina też była ważna – i pogrążając się w stercie papierów, zagłębiając się w labirynt uliczek, mimo wszystko o niej nie zapominała. Choć też byłoby trudno, biorąc pod uwagę, że z kuzynami przecież pracowała w dokładnie tym samym departamencie, a ojciec… cóż, ojciec był jej przełożonym.
Więc zapewne faktycznie by przegrała, zwłaszcza na dłuższy dystans.
Zresztą, nie rzuciła tej rękawicy w pełni na poważnie, więc nie było też powodu, by się upierać i obstawać przy swoim. Zwłaszcza że dzień i tak był długi, zmęczenie z niej wychodziło – aż za bardzo, skoro usnęła przy biurku.
Wstyd.
Choć gdyby nie to, możliwe, że by się nie domyśliła pewnej rzeczy, a nawet jeśli – to zeszłoby o wiele dłużej. Bo w końcu zwykle nie patrzyło się w nocne niebo za każdym razem, gdy twój kumpel bierze dzień wolnego, prawda?
- Rzeźnika? Tak kiepsko idzie ta sprawa? – mruknęła, po czym ziewnęła, zasłaniając usta dłonią. Tak. Zdecydowanie najwyższa pora, żeby się stąd ulotnić i trafić zaraz potem do własnego łóżka, tylko, tylko…
… mocno spoważniała. To już nie były żarty, żadne przekomarzanki. Żadnego łączenia planów, choć na dobrą sprawę zapewne nie miałaby nic przeciwko temu – gdyby tylko była mowa o zwykłym dniu wolnym! Jeśli się nie myliła – a była prawie pewna, że nie… cóż, chyba wchodziła na dość grząski grunt. Milczała przez parę sekund, układając sobie w głowie słowa, gdy tak zmierzali do wyjścia.
- Nie wiem, jak to powiedzieć, więc po prostu powiem – stwierdziła w końcu, popychając drzwi i pozerkując przy tym na Alastora, starając się wybadać nastrój. Nie stawała zbyt mocno na odcisk? Bo nie, nie chodziło tu o żadne łączenie planów. Generalnie zapewne byłoby nawet miło, ale... nie tym razem - Jeśli będziesz potrzebował kiedykolwiek i do czegokolwiek krycia na dzień taki jak jutro, to wal śmiało. Chyba że się mylę i księżyc nie ma z tym nic wspólnego? - aczkolwiek była całkiem pewna, że nie. Zbyt wiele szczegółów składało się w spójną całość.