15.07.2023, 10:06 ✶
Zastanawiała się nad tym wszystkim o wieczność za długo. Edge nie miał w sobie tyle cierpliwości, żeby w tym czasie nie przerzucić ciężaru ciała z jednej nogi na drugą przynajmniej pięć razy.
- Dziewczyno, skoro jeszcze nie załapałaś, to ci przypomnę: nie potrzebuję, żebyś się mną przejmowała. - Nie wyglądał na nawet minimalnie wzruszonego jej grą, raczej na zażenowanego przygłupią scenką i wypowiedzią o tym, jak to jej bardzo nie obchodzi, chociaż stała tutaj nadal i mieliła ten temat, nawet jeśli otwarcie jej mówił jak bardzo go to nie obchodziło.
- Chciałabyś być rasową suką? Wszyscy tutaj jesteśmy kundlami. - Londyn nauczył go tego dobitnie. Pomijając absurdalnie napięte nastroje polityczne, oni się mogli czuć jak kundle nawet wśród mugoli i mugolaków, bo wypominano mu tam nie tylko „brudną” krew - tu chodziło o coś więcej, o brak przynależności do większej całości. Może to dlatego ten cyrk ich aż tak od siebie uzależniał - dawał tę namiastkę uczucia, że mieli dokąd wrócić.
Im mocniej Layla próbowała zrobić z tego scenę, tym bardziej Flynn marszczył brwi. Ale nie w sposób rozgniewany, on... Drwił z niej ewidentnie i brnął w to dosyć silnie. Postawił nogę na wzniesieniu, na którym przed chwilą siedział.
- Nieznośny bełkot, na który odpowiadasz od kilku minut. - Zaczął, a później podniósł drugą nogę, zrobił krok i całym ciałem znalazł się wyżej od niej. - Mogę się drzeć, jeśli tego chcesz. - Uniósł głos, ale nie w sposób agresywny - mówił tak, jakby się znajdował na arenie i zapowiadał następny występ. - Mogę krzyczeć o wiele głośniej niż ty. - Bo miał w tym wiele doświadczenia. W czasach, kiedy jeszcze pracował wśród Bellów, musiał drżeć się tak mocno, żeby go usłyszeli czarodzieje siedzący w tylnych rzędach. Uniósł ręce w grę i przeleciał dłonią wzdłuż ich „publiczności”, celowo zwracając uwagę rodziny na to, co dziewczyna chciała im przekazać. - No dawaj, młoda, powiedz im co ci tak w duszy gra, skoro chciałaś, żeby wszyscy nas usłyszeli.
- Dziewczyno, skoro jeszcze nie załapałaś, to ci przypomnę: nie potrzebuję, żebyś się mną przejmowała. - Nie wyglądał na nawet minimalnie wzruszonego jej grą, raczej na zażenowanego przygłupią scenką i wypowiedzią o tym, jak to jej bardzo nie obchodzi, chociaż stała tutaj nadal i mieliła ten temat, nawet jeśli otwarcie jej mówił jak bardzo go to nie obchodziło.
- Chciałabyś być rasową suką? Wszyscy tutaj jesteśmy kundlami. - Londyn nauczył go tego dobitnie. Pomijając absurdalnie napięte nastroje polityczne, oni się mogli czuć jak kundle nawet wśród mugoli i mugolaków, bo wypominano mu tam nie tylko „brudną” krew - tu chodziło o coś więcej, o brak przynależności do większej całości. Może to dlatego ten cyrk ich aż tak od siebie uzależniał - dawał tę namiastkę uczucia, że mieli dokąd wrócić.
Im mocniej Layla próbowała zrobić z tego scenę, tym bardziej Flynn marszczył brwi. Ale nie w sposób rozgniewany, on... Drwił z niej ewidentnie i brnął w to dosyć silnie. Postawił nogę na wzniesieniu, na którym przed chwilą siedział.
- Nieznośny bełkot, na który odpowiadasz od kilku minut. - Zaczął, a później podniósł drugą nogę, zrobił krok i całym ciałem znalazł się wyżej od niej. - Mogę się drzeć, jeśli tego chcesz. - Uniósł głos, ale nie w sposób agresywny - mówił tak, jakby się znajdował na arenie i zapowiadał następny występ. - Mogę krzyczeć o wiele głośniej niż ty. - Bo miał w tym wiele doświadczenia. W czasach, kiedy jeszcze pracował wśród Bellów, musiał drżeć się tak mocno, żeby go usłyszeli czarodzieje siedzący w tylnych rzędach. Uniósł ręce w grę i przeleciał dłonią wzdłuż ich „publiczności”, celowo zwracając uwagę rodziny na to, co dziewczyna chciała im przekazać. - No dawaj, młoda, powiedz im co ci tak w duszy gra, skoro chciałaś, żeby wszyscy nas usłyszeli.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.