15.07.2023, 09:55 ✶
Sarah zaczesała włosy za uszy, ale nawet ten wielokrotnie ćwiczony gest mający pomóc w zabiciu niezręcznych uczuć, nie pozwolił jej uniknąć tego dziwacznego uczucia w klatce piersiowej, kiedy twarz Martina pozostawała niewzruszona. Był trochę jak kamień. I pierwszy raz jej głowa użyła tego określenia w całkowicie pozytywnym sensie. Ostatnio poznała zbyt wiele osób, w których twarzy widziała zmieszanie, nawet mimo tego, że wypowiedziała ledwie kilka słów. W robieniu dobrej miny do złej gry była specjalistką, ale ciężko było ukryć, że wada wymowy stanowiła coś, czego wielce się wstydziła i... Nawet teraz, kiedy rozmawiała z kimś tak spokojnym, tak niewzruszonym tym w jaki sposób mówiła, ten kompleks wciąż siedział z tyłu jej głowy.
Te ciemne myśli zabiła oczywiście uśmiechem. Uśmiech był najlepszą zasłoną w momentach, w których czuła strach przed oceną.
- Mi ciebie rhównież - powiedziała, po czym wstała z miejsca, ale nie poszła nigdzie - spojrzała na dokumenty z takiej wysokości, opierając otwarte dłonie o blat i pochylając się nad nim. Zadowolona z tego, jak szybko Martin zaczął zadawać pytania i przeglądać te dokumenty, zaczynała być pewniejsza tego, że był osobą, której nie polecono jej bez powodu, a to było dla kapłanki bardzo ważne. Nie była z tych, co by zleceniobiorców popędzali lub próbowali na nich przyoszczędzić, liczyła więc na zatrudnianie ludzi rzetelnych.
- Te dwa - przesunęła dwa pergaminy na lewo - to osobiste zapiski jednej z moich prszodkiń, a ten - przesunęła trzeci - tekst odnalazłam pomiędzy nimi, więc zakładałam, że jest z nimi jakoś powiązany, ale to kompletnie inny chalaktel pisma. Te dwa - przesunęła kolejne - to też czyjeś dzienniki, wydaje mi się, że są związane z pełnią. W bibliotece Palkinsonów - nie przesunęła nic, więc zapewne mówiła o reszcie dokumentów - szukałam wśród dokumentów stwozhonych pszez badaczy ciał niebieskich, ale ja nie wiem, jak się na takie naukowe teksty mówi... Aktykuły? One są chyba w gazetach...?
Te ciemne myśli zabiła oczywiście uśmiechem. Uśmiech był najlepszą zasłoną w momentach, w których czuła strach przed oceną.
- Mi ciebie rhównież - powiedziała, po czym wstała z miejsca, ale nie poszła nigdzie - spojrzała na dokumenty z takiej wysokości, opierając otwarte dłonie o blat i pochylając się nad nim. Zadowolona z tego, jak szybko Martin zaczął zadawać pytania i przeglądać te dokumenty, zaczynała być pewniejsza tego, że był osobą, której nie polecono jej bez powodu, a to było dla kapłanki bardzo ważne. Nie była z tych, co by zleceniobiorców popędzali lub próbowali na nich przyoszczędzić, liczyła więc na zatrudnianie ludzi rzetelnych.
- Te dwa - przesunęła dwa pergaminy na lewo - to osobiste zapiski jednej z moich prszodkiń, a ten - przesunęła trzeci - tekst odnalazłam pomiędzy nimi, więc zakładałam, że jest z nimi jakoś powiązany, ale to kompletnie inny chalaktel pisma. Te dwa - przesunęła kolejne - to też czyjeś dzienniki, wydaje mi się, że są związane z pełnią. W bibliotece Palkinsonów - nie przesunęła nic, więc zapewne mówiła o reszcie dokumentów - szukałam wśród dokumentów stwozhonych pszez badaczy ciał niebieskich, ale ja nie wiem, jak się na takie naukowe teksty mówi... Aktykuły? One są chyba w gazetach...?
she is passion embodied,
a flower of melodrama
in eternal bloom.
a flower of melodrama
in eternal bloom.