Tak jak jego prowokowała ta różdżka, tak ją prowokowała jego agresja. A i tak mimo to wgłębi serca wiedziała, że gdyby chciał jej zrobić krzywdę, to by to zrobił – przecież widziała go w akcji. I jednocześnie jak to przetłumaczyć instynktowi, skoro od razu chciała się przed nim, bronić, bo zamiast normalnie ją zapytać co się dzieje, wyjaśnić dlaczego jest zdenerwowany – to dostała to? I tak samo, gdyby ona chciała go skrzywdzić, to by go nie ostrzegała, żeby się odsunął i uspokoił, bo inaczej nie będą rozmawiać. I całkiem zasadne było uważać, że chciała rzucić na niego zaklęcie – tyle, że nie wykonała żadnego ruchu nawet nadgarstkiem, by je faktycznie rzucić.
A to wszystko przestało mieć znaczenie z powodu tego, co jej się… przypomniało. Co nagle przyszło jej do głowy, matko kochana, bardzo w porę! Jakby nie wystarczyła jej kłótnia z Saurielem, musiała sobie nagle przypominać kłótnię z… z matką. Żywą kłótnie, niemalże tak samo intensywną jak ta z Saurielem, taką gdzie trudno było utrzymać złość na wodzy i emocje, że manifestowało się wszem i wobec. Ale o co wtedy chodziło? Czemu się kłóciły? I czemu akurat TERAZ musiało jej się to przypomnieć? Nie rozumiała.
Za to zaczynała ją boleć głowa.
Mrugnęła dwa razy i zobaczyła, że spogląda właśnie na Sauriela, który ją trzymał. Chyba trzymał. Spojrzała w lewo, potem w prawo – no nie, nie okładał jej, nie targał, nie potrząsał nią, ani też na nią nie krzyczał. Tylko patrzył na nią jakiś taki zdezorientowany. I… Chyba o coś pytał? Victoria zmrużyła oczy, starając sobie przypomnieć…Nie mogąc pozbyć się wrażenia, że coś jest mocno nie tak.
- A czemu mam nie żyć? Czemu tak się na mnie patrzysz? – wypaliła, a jej złość i niezrozumienie było tylko trochę ostudzone przez ten nagły ból głowy, kiedy nie umiała sobie przypomnieć… czegoś. Czegoś chyba ważnego, skoro cała scenka przyszła jej do głowy właśnie w tym momencie? Ale irytacja wciąż w niej była. Irytacja i… to całe kłębowisko dziwnych emocji, które odczuwała względem Sauriela. - Puścisz mnie w końcu? Albo wyjaśnisz normalnie o co ci chodzi i co takiego zrobiłam, że wyskakujesz na mnie z pyskiem odkąd tylko pojawiłam się we własnym domu?