Czuła jak ją obserwował, ale próbowała nie zwracać na to uwagi. Rozluźniła się dopiero, gdy zabrał się za nalewanie trunku. Dziwnie jej było w towarzystwie starszego kolegi i to jeszcze na samotności. Rozmowy społeczne wydawały jej się czasami ciężkie, ponieważ wiedziała, że łatwo jest urazić innych ludzi, a nie chciała tracić punktów w rozmowie z nim. Chciała je zyskać, dopiąć swojego jak uczyły ją ciotki. Siła kobiet była w manipulacji, więc starła się grać w tę grę, ale na jej wiek było to cholernie trudne, bo jeszcze nawet nie wiedziała, co od niego chciała. Był fascynujący i inteligentny – w przeciwieństwie do Oleandra zwrócił na nią uwagę, dopuścił do swojej osoby na tyle blisko, że mogła spędzić z nim urodziny w Pokoju Życzeń.
– To następnym razem postaram się załatwić whisky – odpowiedziała i popatrzyła na równo nalane szklanki z alkoholem. Dziwnie czuła się z myślą, że zaraz wypije ten trunek – jeśli będzie następny raz – sięgnęła po szklankę i usiadła wygodniej na sofie; nie upiła jednak jeszcze łyka. Czekała, aż on pierwszy się napije. Obserwowała jak trunek znika z jego szklanki, jak marszczy twarz od jego smaku, wypił go szybko. Ciekawe czy miał w tym doświadczenie? Sama w końcu zdecydowała się napić trunku smakując go z delikatną ostrożnością. Kobiety w jej domu miały mocną głowę do takich rzeczy, więc była ciekawa, czy sama też takową miała. Skrzywiła się upijając sporego łyka, a potem wypijając zawartość do dna. Paliło ją w gardle, cicho chrząknęła wzdrygając się nieznacznie. Nie poczuła jednak żadnej różnicy. Jedynie smak był nieprzyjemny.
– W takim razie nie próżnujmy – uśmiechnęła się. – Upiłeś się już kiedyś? – zapytała. Była ciekawa ile razy łapał za butelkę, ile razy doprowadził się do nieprzyjemnego stanu upojenia i jaki był, gdy wypił za dużo? Chciała to wiedzieć, aby mieć pewność, że ten nie będzie agresywny. Widziała różne rodzaje upojenia alkoholowego, odurzenia środkami, które palono w rodzinnej palarni. Mężczyźni różnie się zachowywali, a najbardziej przerażał ją widok tych agresywnych, żądających posłuszeństwa, bo sama nigdy nie chciała okazywać uległości. Była na to zbyt silna.
– Ciekawość… – odpowiedziała bez zastanowienia. – I masz urodziny, więc potrzebowałeś czegoś dobrego – wskazała alkohol z uśmiechem.