04.11.2022, 14:13 ✶
- To się zdarza, chyba?- widać było, że Heather również zaczyna się w tym wszystkim gubić. Trochę ją przerażała wizja tego, co mogło mu się przytrafić, nie miała również pojęcia jak to możliwe, że staruszek porwał takiego młodego chłopaka.
- Nie znasz? Jak to możliwe?- wydawała się zaskoczona. W końcu jej rodzina od jakichś stu lat istniała na rynku. - Zajmujemy się produkcją mioteł, znaczy moja rodzina się zajmuje, ja nie do końca, ja tylko latam i gram.- nie żeby jej to specjalnie przeszkadzało. Nie była rzemieślnikiem, zdecydowanie lepiej wychodziło jej korzystanie z produktów swej rodziny w praktyce.
Kiedy wsunął swoją rękę pod jej ramię poczuła ciężar, nie to, żeby sobie z nim nie poradziła. Heather była silna, od lat w końcu trenowała, to typ sportowca. Dopiero teraz jednak poczuła, jak bardzo musi być wyczerpany. Nie wydawał się być nie wiadomo jak ciężki, jednak zawsze to balast.
- Za co właściwie mnie przepraszasz? Hmm?- nie do końca rozumiała. Fakt, to było grzeczne, jednak to ona wyszła z inicjatywą, że mu pomoże, więc nie powinien czuć się winny. - Panienka Kim?- próbowała dojść do tego, jakie miejsce ma na myśli, szło jej jednak ciężko. - Tutaj nie ma kawiarni...- o co w tym wszystkim chodziło? Coraz bardziej zaczynała się gubić. - Mogę Ci zadać bardzo głupie pytanie?- staruszek, nieistniejąca kawiarnia... to wszystko było podejrzane. - W którym roku się urodziłeś?
- Nie znasz? Jak to możliwe?- wydawała się zaskoczona. W końcu jej rodzina od jakichś stu lat istniała na rynku. - Zajmujemy się produkcją mioteł, znaczy moja rodzina się zajmuje, ja nie do końca, ja tylko latam i gram.- nie żeby jej to specjalnie przeszkadzało. Nie była rzemieślnikiem, zdecydowanie lepiej wychodziło jej korzystanie z produktów swej rodziny w praktyce.
Kiedy wsunął swoją rękę pod jej ramię poczuła ciężar, nie to, żeby sobie z nim nie poradziła. Heather była silna, od lat w końcu trenowała, to typ sportowca. Dopiero teraz jednak poczuła, jak bardzo musi być wyczerpany. Nie wydawał się być nie wiadomo jak ciężki, jednak zawsze to balast.
- Za co właściwie mnie przepraszasz? Hmm?- nie do końca rozumiała. Fakt, to było grzeczne, jednak to ona wyszła z inicjatywą, że mu pomoże, więc nie powinien czuć się winny. - Panienka Kim?- próbowała dojść do tego, jakie miejsce ma na myśli, szło jej jednak ciężko. - Tutaj nie ma kawiarni...- o co w tym wszystkim chodziło? Coraz bardziej zaczynała się gubić. - Mogę Ci zadać bardzo głupie pytanie?- staruszek, nieistniejąca kawiarnia... to wszystko było podejrzane. - W którym roku się urodziłeś?