04.11.2022, 14:55 ✶
- Wiesz, nawet dla nas samych.- zastanowiła się przez chwilę. - Powiedzmy, że spotykamy ranne zwierzę, zamiast je dobijać, można by wziąć do siebie, zaopiekować się. Byłoby wdzięczne, moglibyśmy się nauczyć o nich czegoś nowego.- oswoić, to zapewne dużo ciekawsze od zabijania.
- Fakt, to prawda.- nigdy się jakoś specjalnie nad tym nie zastanawiała. Była raczej stworzona do prostych czynności, typu strzel z łuku do stworzenia, tak wychowała ją jej rodzina. Już dawno jednak pozostawiała jednak gdzieś w dali ich przekonania, może w przypadku pracy, powinna zrobić tak samo? Spróbować czegoś ponad? Wydawało się to być całkiem dobrym pomysłem.
Słysząc kolejne słowa Theseusa gwałtownie się wyprostowała. Spoglądała na niego uważnie. Trochę ją to zabolało. Nie potrafiła sobie wyobrazić, że zostawia ją tu samą. - A ja? Co ze mną?- Nie mogła się powstrzymać. Może była w tym wszystkim samolubna, jednak uderzyło w nią to zupełnie niespodziewanie. Myślała, że siedzą w tym razem, a on teraz chciał rzucić wszystko i zniknąć? Poczuła się, jakby dostała obuchem w głowę. - Mógłbyś mnie zostawić?- wydawało jej się, że są partnerami. Była z nim związana nie tylko zawodowo. Najwyraźniej potrzebował czegoś więcej, czy nie mogła mu tego dać? Wystarczyło tylko słowo.
Wyciągnęła drżącą ręką papierosa z papierośnicy, którą miała w kieszeni, zapaliła go i zaciągnęła się dymem. Nie wiedziała, co powinna myśleć o tym wszystkim, co właśnie usłyszała. Zauważyła, że się nachylił, zrobiła to samo. - O ile mnie nie opuścisz, jaki ma to sens jeśli chcesz odejść?- nie mogła sobie wyobrazić, że zaczynają zajmować się czymś zupełnie innym, a on chwilę później znika. W jakim celu to wszystko.
- Fakt, to prawda.- nigdy się jakoś specjalnie nad tym nie zastanawiała. Była raczej stworzona do prostych czynności, typu strzel z łuku do stworzenia, tak wychowała ją jej rodzina. Już dawno jednak pozostawiała jednak gdzieś w dali ich przekonania, może w przypadku pracy, powinna zrobić tak samo? Spróbować czegoś ponad? Wydawało się to być całkiem dobrym pomysłem.
Słysząc kolejne słowa Theseusa gwałtownie się wyprostowała. Spoglądała na niego uważnie. Trochę ją to zabolało. Nie potrafiła sobie wyobrazić, że zostawia ją tu samą. - A ja? Co ze mną?- Nie mogła się powstrzymać. Może była w tym wszystkim samolubna, jednak uderzyło w nią to zupełnie niespodziewanie. Myślała, że siedzą w tym razem, a on teraz chciał rzucić wszystko i zniknąć? Poczuła się, jakby dostała obuchem w głowę. - Mógłbyś mnie zostawić?- wydawało jej się, że są partnerami. Była z nim związana nie tylko zawodowo. Najwyraźniej potrzebował czegoś więcej, czy nie mogła mu tego dać? Wystarczyło tylko słowo.
Wyciągnęła drżącą ręką papierosa z papierośnicy, którą miała w kieszeni, zapaliła go i zaciągnęła się dymem. Nie wiedziała, co powinna myśleć o tym wszystkim, co właśnie usłyszała. Zauważyła, że się nachylił, zrobiła to samo. - O ile mnie nie opuścisz, jaki ma to sens jeśli chcesz odejść?- nie mogła sobie wyobrazić, że zaczynają zajmować się czymś zupełnie innym, a on chwilę później znika. W jakim celu to wszystko.