04.11.2022, 17:11 ✶
Gerry próbowała odnaleźć swoją ścieżkę na tym świecie. Jak na razie wychodziło jej to różnie, była gdzieś pomiędzy tym, czego oczekiwała od niej rodzina, a tym, co sama chciała robić. Niby stawiała na swoim, nie bała się demonstrować swojego zdania, jednak nigdy do końca się nie odcięła. Miała pewne obawy, jaka by ta rodzina nie była to w końcu łączyła ich krew, wiedziała, że gdy będzie naprawdę źle, to się za nią wstawią, to taki mały element zabezpieczenia. Z drugiej jednak strony, czy nie byłaby w stanie poradzić sobie sama? Bała się to sprawdzić, przynajmniej jak na razie.
Nie sądziła, że tak emocjonalnie zareaguje na jego słowa. Coś w niej jednak pękło, bo traktowała go jako pewną stałość w swoim życiu, gdyby go zabrakło, to faktycznie zostałaby sama. Z rodziną mogła utrzymywać chłodne stosunki, jednak gdyby Thes gdzieś odszedł, mogłoby ją to złamać. Może nie powinna się tak przywiązywać? W zasadzie dlaczego pozwoliła sobie na taką niesubordynację? Będzie cierpieć, prędzej, czy później. Wiedziała, że wystarczy bodziec, a ją zostawi.
- Za co mnie przepraszasz?- Przyznał się do tego, co chce zrobić. Uprzedził ją w pewien sposób, będzie mogła się przygotować na taką ewentualność. Powinna spojrzeć na to trochę inaczej. Przecież Theseus nie był jej własnością. Miał swoje plany i marzenia, nie mogła ich ograniczać. Właściwie dlaczego tego wymagała? Wynikało to z jej egoistycznych pobudek. Była przyzwyczajona do tego, że zawsze był obok. Spoglądała na to, jak bawi się papierosem. Sama zaciągała się dymem tego, który miała w ustach. Smak był gorzki, aczkolwiek nie wiedziała, czy było to spowodowane jedynie tytoniem, cała ta sytuacja obudziła w niej gorycz.
Widząc, że szuka zapalniczki sięgnęła po swoją i nachyliła się, aby odpalić mu papierosa wsuniętego w usta. - To powiedz mi, o co chodzi, czy mogę coś zrobić, wystarczy słowo.- była zdesperowana, mogłaby zrobić dla niego naprawdę wszystko, aby tylko był gdzieś obok. - Jak na razie nie wiem Thes, wiem tylko tyle, że nie wyobrażam sobie tego.- zauważyła jego zmieszanie, właściwie to dobrze, że zaczęli tę rozmowę, może będą w stanie to wszystko jakoś ułożyć? Może jeszcze była szansa, przynajmniej łudziła się, że jakaś jest. - Mów o wszystkim, skoro już zaczęliśmy, czego pragniesz? Co sprawi, że będziesz szczęśliwy. Wieczna podróż, ucieczka, tylko przed czym?
Nie sądziła, że tak emocjonalnie zareaguje na jego słowa. Coś w niej jednak pękło, bo traktowała go jako pewną stałość w swoim życiu, gdyby go zabrakło, to faktycznie zostałaby sama. Z rodziną mogła utrzymywać chłodne stosunki, jednak gdyby Thes gdzieś odszedł, mogłoby ją to złamać. Może nie powinna się tak przywiązywać? W zasadzie dlaczego pozwoliła sobie na taką niesubordynację? Będzie cierpieć, prędzej, czy później. Wiedziała, że wystarczy bodziec, a ją zostawi.
- Za co mnie przepraszasz?- Przyznał się do tego, co chce zrobić. Uprzedził ją w pewien sposób, będzie mogła się przygotować na taką ewentualność. Powinna spojrzeć na to trochę inaczej. Przecież Theseus nie był jej własnością. Miał swoje plany i marzenia, nie mogła ich ograniczać. Właściwie dlaczego tego wymagała? Wynikało to z jej egoistycznych pobudek. Była przyzwyczajona do tego, że zawsze był obok. Spoglądała na to, jak bawi się papierosem. Sama zaciągała się dymem tego, który miała w ustach. Smak był gorzki, aczkolwiek nie wiedziała, czy było to spowodowane jedynie tytoniem, cała ta sytuacja obudziła w niej gorycz.
Widząc, że szuka zapalniczki sięgnęła po swoją i nachyliła się, aby odpalić mu papierosa wsuniętego w usta. - To powiedz mi, o co chodzi, czy mogę coś zrobić, wystarczy słowo.- była zdesperowana, mogłaby zrobić dla niego naprawdę wszystko, aby tylko był gdzieś obok. - Jak na razie nie wiem Thes, wiem tylko tyle, że nie wyobrażam sobie tego.- zauważyła jego zmieszanie, właściwie to dobrze, że zaczęli tę rozmowę, może będą w stanie to wszystko jakoś ułożyć? Może jeszcze była szansa, przynajmniej łudziła się, że jakaś jest. - Mów o wszystkim, skoro już zaczęliśmy, czego pragniesz? Co sprawi, że będziesz szczęśliwy. Wieczna podróż, ucieczka, tylko przed czym?