Mina jej nieco zrzedła, kiedy usłyszała kolejne słowa padające z ust stojącego przed nią chłopaka. Jak śmiał? Czy naprawdę podważał siłę Dumbledora? W oczach Wood to właśnie dyrektor Hogwartu był najzdolniejszy, jakiś tam Voldemort na pewno nie mógł mu dorównać. - Nie mamy potwierdzone, że nimi manipulował, Czarny Dzban nie jest najpotężniejszym czarodziejem, nie ma na to szans. - Musiała to powiedzieć, nie mogła w ogóle znieść myśli, że ktoś mógł tak uważać.
- Wydaje mi się, że może zostać odwołany. Kto wie, co przyniesie jutro, skoro zaczęli pokazywać się między ludźmi może to być początek jawnej wojny. - Był to pierwszy raz kiedy śmierciożercy przeprowadzili taki zmasowany atak, więc pewnie coś się musiało zmienić. Wood nie miała pojęcia, jak będzie wyglądało kilka najbliższych miesięcy. To wydarzenie powodowało społeczny niepokój, teraz nikt nie mógł się czuć bezpieczny, szczególnie, że wczoraj atakowali wszystkich jak leci, bez żadnego powodu, bo na sabacie pojawili się przecież czarodzieje z różnych klas społecznych.
- Sprała im dupy. Nie mogli sobie z nią poradzić. - Odparła z entuzjazmem, Heather naprawdę podziwiała szefową biura aurorów, jej doświadczenie i umiejętności. Jak dorośnie, to taka będzie chciała być, no i oczywiście jak Brenna Longbottom. Imponowały jej te kobiety, stały się dla niej wzorcami do naśladowania.
Tą jakże miłą pogawędkę przerwała im uzdrowicielka, która pojawiła się znienacka. Spłoszyła Lockharta. Właściwie może i miała rację, każdy, kto znajdował się w namiocie potrzebował pomocy. Bez sensu, aby postronni się tutaj kręcili. Sama Heather miała chęć oddać się w objęcia Morfeusza, bo wracał do niej ból, a jeśli go prześpi to minie i może nie będzie go pamiętać. - Nie ma za co Horacy. - Powiedziała jeszcze z uśmiechem na twarzy. - Dziękuję, mam nadzieję, że do zobaczenia kiedyś, jak będę w lepszej formie. - Dodała jeszcze. Po czym przymknęła oczy, czekała na sen, ale nie przychodził. Nie tak szybko, jak tego oczekiwała. Powinna była poprosić Camerona, żeby załatwił jej jakiś silniejszy eliksir...