19.07.2023, 22:17 ✶
Była pewna, że Sebastianowi się uda dogadać z tym duchem, po tym, co opowiadał jej w muzeum i z jakim zaangażowaniem podchodził do swojego zawodu, nie mogło być inaczej. Ludzie pełni pasji mieli w sobie znacznie więcej kolorów niż szare myszki siedzące za biurkami lub w kwiaciarniach, podążające za wolą rodziców czy też tradycją. Przysłuchiwała się dalszej rozmowie, przyglądając się kolejnym członkom grupy. Nie wiedziała, że duchy mogą nawiedzać za naruszanie ich rzeczy, ale teraz z pewnością zapamięta, a dopełnienie pętli brzmiało sensownie. Skoro powtarzał czynności, to utknął w którymś momencie swojego życia i nie mógł przełamać wyuczonego kręgu zadań. Coś mu przeszkadzało? Czy duchy mogły być pod wpływem klątwy lub zaklęcia, które skłaniało go do ciągłej pracy i uniemożliwiało reagowanie na bodźce. Dziwne, że nie odpowiedział Cathalowi, nie reagował też na ich kręcenie się po zasypanej, starej wiosce. Stuknęła palcami w swoje biodro, a raczej w pasek od spodenek, wędrując spojrzeniem po murach. Dla Prewettówny same pułapki, zaklęte przedmioty czy mechanizmy ich działań nie stanowiły problemu, ale tkwiąc tu, uświadomiła sobie — co było problemem. Zawsze pracowała sama, narażała tylko siebie. Teraz miała jednak ciężką, obejmującą znaczną część umysłu, myśl w głowie, że jeśli coś popsuje lub źle rozbroi, ktoś inny może zostać potraktowany paskudnymi rzeczami. A tego nie chciała, nigdy chyba by nie pokonała wyrzutów sumienia. Zrobiła łyk kawy, czując jakieś dziwne poddenerwowanie, które zaczęło dorównywać siłą podekscytowaniu. Cholera.
- Przejrzałam te papiery, które mi dałeś, dotyczące uruchomionych wcześniej mechanizmów. - zaczęła, wbijając w Cathala spojrzenie brązowych oczu z wdzięcznym za to uśmiechem, bo nawet jeśli znała się na swojej robocie, archeologia była dla niej nowością. Ku niezadowoleniu matki. - Istnieje szansa, że nawet jeśli nie są z tym samym efektem lub zapalnikiem, opierają się na tych samych przekładniach.
Nie umiała wyjaśnić lepiej tego, o czym mówiła. Pandora była samoukiem, wszystko opanowała metodą prób i błędów, od najmłodszych lat rozbierając przedmioty na części pierwsze, a później je składając i po prostu wiedziała, że w pewnych okresach świata, wykorzystywane do obrony lub polowań pułapki, opierały się na tym samym, były podobne. Nie takie same, ale znając układ wewnętrzny jednej, dało się rozpracować drugą. Przeniosła spojrzenie na Nell — jej również posłała uśmiech, wdzięczny za to, że się nimi opiekowała, gotowa ratować ewentualnie oderwane kończyny lub zapobiegać innym dramatom. A potem jej oczy przesunęły po twarzy Lety z zainteresowaniem, wciąż stała obok milczącego Timothyego — starała się też nie roześmiać się na słowa Shafiqa, żeby uzdrowicielki czasem nie urazić.
- Ja już nie mogłam się doczekać. - mruknęła pod nosem na słowa Sebastiana, puszczając mu oczko z pogodnym wyrazem twarzy, gdy ten wspomniał, że wolał być tu niż w Londynie. Uwielbiała próbować nowych rzeczy uczyć się, chociaż gdyby miała zająć się wszystkim, co chciała, brakłoby jej życia. Na słowa brunetki o tym, że faktycznie, mogą zacząć dziś, z trudem powstrzymała podskok pełen entuzjazmu, zamiast z tego z klasą zaciskając mocniej palce na kubku z kawą, z którego pociągnęła solidny łyk. Oczy jej błyszczały od zniecierpliwienia, bardzo chciała poznać odpowiedzi na setki dręczących ją pytań o wykopaliska i pracujących tu ludzi.
- Przejrzałam te papiery, które mi dałeś, dotyczące uruchomionych wcześniej mechanizmów. - zaczęła, wbijając w Cathala spojrzenie brązowych oczu z wdzięcznym za to uśmiechem, bo nawet jeśli znała się na swojej robocie, archeologia była dla niej nowością. Ku niezadowoleniu matki. - Istnieje szansa, że nawet jeśli nie są z tym samym efektem lub zapalnikiem, opierają się na tych samych przekładniach.
Nie umiała wyjaśnić lepiej tego, o czym mówiła. Pandora była samoukiem, wszystko opanowała metodą prób i błędów, od najmłodszych lat rozbierając przedmioty na części pierwsze, a później je składając i po prostu wiedziała, że w pewnych okresach świata, wykorzystywane do obrony lub polowań pułapki, opierały się na tym samym, były podobne. Nie takie same, ale znając układ wewnętrzny jednej, dało się rozpracować drugą. Przeniosła spojrzenie na Nell — jej również posłała uśmiech, wdzięczny za to, że się nimi opiekowała, gotowa ratować ewentualnie oderwane kończyny lub zapobiegać innym dramatom. A potem jej oczy przesunęły po twarzy Lety z zainteresowaniem, wciąż stała obok milczącego Timothyego — starała się też nie roześmiać się na słowa Shafiqa, żeby uzdrowicielki czasem nie urazić.
- Ja już nie mogłam się doczekać. - mruknęła pod nosem na słowa Sebastiana, puszczając mu oczko z pogodnym wyrazem twarzy, gdy ten wspomniał, że wolał być tu niż w Londynie. Uwielbiała próbować nowych rzeczy uczyć się, chociaż gdyby miała zająć się wszystkim, co chciała, brakłoby jej życia. Na słowa brunetki o tym, że faktycznie, mogą zacząć dziś, z trudem powstrzymała podskok pełen entuzjazmu, zamiast z tego z klasą zaciskając mocniej palce na kubku z kawą, z którego pociągnęła solidny łyk. Oczy jej błyszczały od zniecierpliwienia, bardzo chciała poznać odpowiedzi na setki dręczących ją pytań o wykopaliska i pracujących tu ludzi.