20.07.2023, 20:51 ✶
Westchnąłem ciężko na ten cytat odczytany przez Cynthię. Najlepiej było wymordować cały świat i udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Jak najbardziej byłem za czystością krwi, ale przecież potrzebne były jednostki do brudnej roboty. Kto będzie sprzątał ulice? Szlachetnie urodzona dama? Nie wyobrażałem sobie Cynthii przy podobnym zadaniu.
Poprosiłem o herbatkę z odrobiną rumu i podziękowałem grzecznie, kiedy stanęła przede mną filiżanka. Nie sądziłem, że tego potrzebowałem, póki nie poczułem tego zapachu i zaraz nie poczułem smaku na języku. Ups. Gorąca.
- Przyznam szczerze, że tylko przelotnie spojrzałem. Od razu nie pokryło mi się z werdyktem Młodego - przyznałem, nie podnosząc głowy z tworzonego przeze mnie raportu. Coś tam niespiesznie dopisywałem, ale też nie chciałem wyjść na nadgorliwego, więc uniosłem twarz znad kartki i obdarzyłem uśmiechem Cynthię. Nieco taki zamyślony, ale wracający ponownie do rzeczywistości. - Sam byłem stażystą, ale... - pokręciłem tylko głową i postanowiłem jeszcze raz zamoczyć usta w herbatce, mimo że parzyła usta. Podmuchałem nieco.
- Dziś nie zdążę zrobić szczegółowej sekcji, ale mogę się tym zająć jutro z samego rana - zaproponowałem, bo nie miałem nic przeciwko tej sprawie. Co prawda nuda, ale zajmie mi chwilę. Potraktuję ją jako rozgrzewkę dla umysłu przed nowym dniem. - Swoją drogą, to żenujące by swoje lenistwo łatać atakiem wyznawców Czarnej Magii. W taki sposób wystarczyłaby jedna osoba w prosektorium, a nie cały sztab personelu wraz ze STAŻYSTAMI.
Pokręciłem głową. Młodzi podchodzili do spraw poważny w lekki, leniwy i skrajnie nieodpowiedzialny sposób. Wszystko było winą mody mugolskiej, tych hipisów całych oraz tego, że krew się mieszała. Gdyby krew się nie mieszała, zachowywaliby poziom i klasę.
- Wyznawcy zrobiliby z nim porządek, heh. Z pewnością wieczory spędza, pijąc po mugolskich barach - oceniłem, wchodząc właściwie na teren ploteczek. Teorii! To były teorie naukowe na temat obycia młodzieńca, który zawitał u nas niedawno. Przynajmniej dzięki niemu uświadomiłem sobie, że powoli stawałem się dinozaurem w szeregach koronerów.
Poprosiłem o herbatkę z odrobiną rumu i podziękowałem grzecznie, kiedy stanęła przede mną filiżanka. Nie sądziłem, że tego potrzebowałem, póki nie poczułem tego zapachu i zaraz nie poczułem smaku na języku. Ups. Gorąca.
- Przyznam szczerze, że tylko przelotnie spojrzałem. Od razu nie pokryło mi się z werdyktem Młodego - przyznałem, nie podnosząc głowy z tworzonego przeze mnie raportu. Coś tam niespiesznie dopisywałem, ale też nie chciałem wyjść na nadgorliwego, więc uniosłem twarz znad kartki i obdarzyłem uśmiechem Cynthię. Nieco taki zamyślony, ale wracający ponownie do rzeczywistości. - Sam byłem stażystą, ale... - pokręciłem tylko głową i postanowiłem jeszcze raz zamoczyć usta w herbatce, mimo że parzyła usta. Podmuchałem nieco.
- Dziś nie zdążę zrobić szczegółowej sekcji, ale mogę się tym zająć jutro z samego rana - zaproponowałem, bo nie miałem nic przeciwko tej sprawie. Co prawda nuda, ale zajmie mi chwilę. Potraktuję ją jako rozgrzewkę dla umysłu przed nowym dniem. - Swoją drogą, to żenujące by swoje lenistwo łatać atakiem wyznawców Czarnej Magii. W taki sposób wystarczyłaby jedna osoba w prosektorium, a nie cały sztab personelu wraz ze STAŻYSTAMI.
Pokręciłem głową. Młodzi podchodzili do spraw poważny w lekki, leniwy i skrajnie nieodpowiedzialny sposób. Wszystko było winą mody mugolskiej, tych hipisów całych oraz tego, że krew się mieszała. Gdyby krew się nie mieszała, zachowywaliby poziom i klasę.
- Wyznawcy zrobiliby z nim porządek, heh. Z pewnością wieczory spędza, pijąc po mugolskich barach - oceniłem, wchodząc właściwie na teren ploteczek. Teorii! To były teorie naukowe na temat obycia młodzieńca, który zawitał u nas niedawno. Przynajmniej dzięki niemu uświadomiłem sobie, że powoli stawałem się dinozaurem w szeregach koronerów.