Ona też nie chciała wracać do tego, co było kiedyś, ale sam ją do tego zmusił i nie było odwrotu. Musiał pogodzić się z konsekwencjami swoich czynów. Sama nie raz o nim śniła. Często śnił się jej wtedy z łazienki – jak był blisko niej, jak ją prawie przytulał, jak miał twarz na wysokości jej twarzy, ale nie chciała pamiętać tych snów, nie chciała pamiętać tego jak bardzo ją kiedyś kręcił. Starała się to wyrzucić z głowy, zgnieść w zarodku, aby nie cierpieć bardziej. On miał żonę i dzieci, nie powinna nawet myśleć, że miałaby szansę. Prędzej skończyłaby ze złamanym sercem, więc wolała walczyć z tym z całych sił, a on jej tego nie ułatwiał. Wręcz sprawiał, że czuła się jak podły, czarny charakter, który nie ma uczuć i niszczy biednego Rookwooda.
Jak mógł jej to robić, dlaczego jej nie pomagał? Wolał jej pokazać, że to ona źle zrobiła odrzucając jego propozycję przyjaźni, udowadniał jej, że jest podłą, złą żmiją, a wcale taka nie była. Po prostu bała się, że logika z jej życia nagle zniknie, bo nie była w stanie wyjaśnić tego, co do niego czuła.
Przemyśleć swoje uczucia? Już dawno to zrobiła, ale logika nie była w stanie ich jej wyjaśnić, więc każdą niewiadomą wrzucała do szufladki i wyrzucała klucz. Nie jest odpowiedni, ale dlaczego tak kurczowo chciała go zatrzymać w swoim życiu? Dlaczego chciała egzystować w jego otoczeniu? Dlaczego to było tak trudne do wyjaśnienia? Wiedziała, że było to nieodpowiednie uczucie, ale jak rozwiązać ten problem?
Słyszała jego smutek i to łamało jej serce jeszcze bardziej. Objęła się ramionami nadal stojąc do niego tyłem. Nie miała siły patrzeć na niego, w jego smutne, dobre oczy. Tym razem władała nią wściekłość, ponieważ Augustus nie był w stanie jej zrozumieć i strach, że w końcu odkryje co ona do niego naprawdę czuje, a potem już będzie za późno, aby się wycofać I zrobi coś okropnego, coś złego. Zaufa mu i zniszczy komuś życie, a tego nie chciała. Wiedziała, że jeśli pozwoli mu wejść do swojego życia to nie zniszczy tylko siebie, ale całą jego rodzinę, wszystko na co tak ciężko pracował.
– Chciałabym, aby było inaczej – szepnęła z trudem wypowiadając swoje myśli na głos. Krótko, tak bardzo w jej stylu, ale w całym tym zdaniu pierwszy raz usłyszał jej pragnienie i myśli.
Chciała się odwrócić, nawet drgnęła, ale był to błąd, więc zawahała się stojąc nadal tyłem do niego. Tak będzie bezpieczniej. Mieli być wobec siebie bezpieczni.
– Dam ci znać listem – odpowiedziała w końcu. Nie chciała, aby wychodził, ale nie była w stanie go zatrzymać.