20.07.2023, 21:21 ✶
Brenna ze zdumieniem patrzyła, jak Victoria rusza najpierw w jedną stronę, a potem nagle zawraca, idzie ku Pokątnej… i znów się zatrzymuje. Napięcie ramion, wyraz twarzy, a wreszcie to, co zaczęła mówić: wszystko tu nie pasowało. I ktoś naprawdę mógł pomyśleć, że Victoria traci rozum, że już go straciła albo nawdychała się jakichś oparów.
Brenna jednak tak nie pomyślała. Z dwóch powodów.
Po pierwsze, w dzieciństwie przechodziła podobne rzeczy. A i później, gdy była starsza, czasem zdarzało się jej, że widma związane z danym miejscem próbują na nią napierać. Nie tak dawno temu talent uaktywnił się pod wpływem kadzideł i kompletnie szalała.
Po drugie, i ważniejsze… była przy Mavelle, gdy tą trzykrotnie pochłonęły cudze wspomnienia, i kuzynka powiedziała jej parę słów na ten temat. A Bones (czego Brenna nie wiedziała) miała znacznie jaśniejsze wizje niż sama Victoria, przynajmniej na początku – w końcu śniła, że jest rodzicem własnych kuzynek. Brenna nie znała się specjalnie na takich sprawach, ale wiedziała to, co przekazała jej Mavelle.
Najwyraźniej nie tylko Mav wyniosła parę rzeczy z limbo.
- Tori, ten sklep jest tutaj od pięciu lat – powiedziała, stając przed Victorią, gotowa ją przytrzymać na miejscu, by ta przestała krążyć. Bo to nie pomoże. Nigdy nie pomagało. – Cokolwiek widzisz, to przeszłość. Musisz skupić się na teraźniejszości.
Starała się mówić spokojnie, powoli. Nie pokazać odrobiny paniki, jaka wkradła się do jej serca i głowy. Mavelle pod wpływem tych wizji zemdlała, w najmniej odpowiednim momencie. Victoria pobiegła na Nokturn, a teraz zdawała się szaleć. Jak daleko zaprowadzi to je obie i Patricka? Czy to będzie mijać, czy się nasilać? Co jeżeli zaczną nawiedzać je także wspomnienia jakichś obcych osób, odczuwane tak mocno, jak własne…? I co mogło wpaść teraz pod wpływem tej magii do głowy Victorii? Były na Nokturnie, tutaj naprawdę należało zachować ostrożność...
– Myślę, że to, co widzisz, to wspomnienia, ale nie twoje – dodała po chwili wahania. Może nie powinna tego mówić, skoro wiedziała o tym od Mavelle, ale jak zostawić ot tak Victorię bez słowa, kiedy domyślała się, o co chodziło? – To nie ty zapomniałaś odebrać zamówienie. To… może to jest coś, co wyniosłaś z limbo?
Mavelle widywała wspomnienia wujka. Był jej bliski, jakiś czas razem mieszkali, wiedziała o nim wiele – może dlatego tak łatwo mogła odgadnąć, co się dzieje. Brenna zastanawiała się teraz kto – metaforycznie rzecz ujmując – siedział w głowie Victorii.
– Jeżeli chcesz wiedzieć, co to było, możemy poszukać sklepu, w którym odbierano to zamówienie… Ale nie powinnaś walczyć, żeby sobie przypomnieć. Nie tutaj. Możesz stracić przytomność – ostrzegła. Bones tak skończyła. A sama Brenna najmniej kilkakrotnie zemdlała w swoim kręgu widmowidza lub padła na podłogę ledwo żywa. I bardzo, bardzo nie chciała, aby Lestrange padła na Nokturnie, zwłaszcza, że Bren nigdy nie opanowała teleportacji łącznej.
Brenna jednak tak nie pomyślała. Z dwóch powodów.
Po pierwsze, w dzieciństwie przechodziła podobne rzeczy. A i później, gdy była starsza, czasem zdarzało się jej, że widma związane z danym miejscem próbują na nią napierać. Nie tak dawno temu talent uaktywnił się pod wpływem kadzideł i kompletnie szalała.
Po drugie, i ważniejsze… była przy Mavelle, gdy tą trzykrotnie pochłonęły cudze wspomnienia, i kuzynka powiedziała jej parę słów na ten temat. A Bones (czego Brenna nie wiedziała) miała znacznie jaśniejsze wizje niż sama Victoria, przynajmniej na początku – w końcu śniła, że jest rodzicem własnych kuzynek. Brenna nie znała się specjalnie na takich sprawach, ale wiedziała to, co przekazała jej Mavelle.
Najwyraźniej nie tylko Mav wyniosła parę rzeczy z limbo.
- Tori, ten sklep jest tutaj od pięciu lat – powiedziała, stając przed Victorią, gotowa ją przytrzymać na miejscu, by ta przestała krążyć. Bo to nie pomoże. Nigdy nie pomagało. – Cokolwiek widzisz, to przeszłość. Musisz skupić się na teraźniejszości.
Starała się mówić spokojnie, powoli. Nie pokazać odrobiny paniki, jaka wkradła się do jej serca i głowy. Mavelle pod wpływem tych wizji zemdlała, w najmniej odpowiednim momencie. Victoria pobiegła na Nokturn, a teraz zdawała się szaleć. Jak daleko zaprowadzi to je obie i Patricka? Czy to będzie mijać, czy się nasilać? Co jeżeli zaczną nawiedzać je także wspomnienia jakichś obcych osób, odczuwane tak mocno, jak własne…? I co mogło wpaść teraz pod wpływem tej magii do głowy Victorii? Były na Nokturnie, tutaj naprawdę należało zachować ostrożność...
– Myślę, że to, co widzisz, to wspomnienia, ale nie twoje – dodała po chwili wahania. Może nie powinna tego mówić, skoro wiedziała o tym od Mavelle, ale jak zostawić ot tak Victorię bez słowa, kiedy domyślała się, o co chodziło? – To nie ty zapomniałaś odebrać zamówienie. To… może to jest coś, co wyniosłaś z limbo?
Mavelle widywała wspomnienia wujka. Był jej bliski, jakiś czas razem mieszkali, wiedziała o nim wiele – może dlatego tak łatwo mogła odgadnąć, co się dzieje. Brenna zastanawiała się teraz kto – metaforycznie rzecz ujmując – siedział w głowie Victorii.
– Jeżeli chcesz wiedzieć, co to było, możemy poszukać sklepu, w którym odbierano to zamówienie… Ale nie powinnaś walczyć, żeby sobie przypomnieć. Nie tutaj. Możesz stracić przytomność – ostrzegła. Bones tak skończyła. A sama Brenna najmniej kilkakrotnie zemdlała w swoim kręgu widmowidza lub padła na podłogę ledwo żywa. I bardzo, bardzo nie chciała, aby Lestrange padła na Nokturnie, zwłaszcza, że Bren nigdy nie opanowała teleportacji łącznej.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.