22.07.2023, 10:49 ✶
Darcy miał całkiem ładny uśmiech, bo był dość ładnym chłopcem, ale w tej chwili uśmiechał się niemalże jak wariat. Zachwycony uwagą, jaką Eunice mu okazywała, zawiesił się nawet na moment, i kiedy zaczęła pytać o wysypkę, omal nie zapytał, jaką wysypkę.
Na całe szczęście, po jakichś dziesięciu sekundach jego mózg z powrotem zaskoczył.
– Tak, to znaczy… o tutaj… – powiedział, starając się przybrać zbolałą minę i wyciągnął rękę, by pokazać dużą plamę na nadgarstku i parę mniejszych na wierzchu dłoni. Przy okazji z zaniepokojeniem zastanowił się, czy trochę nie przesadził. To zejdzie, prawda? Zejdzie? A Eunice nie uzna go za odrażającego? Specjalnie zastosował środek tylko w paru miejscach, i broń Merlinie nie na szyi, żeby wyglądać tak, jakby faktycznie potrzebował pomocy uzdrowiciela, ale nie jakoś straszliwie.
– Muszę się zastanowić… chyba nie jadłem niczego takiego… To znaczy niczego specjalnego. Na śniadanie po prostu kanapki, takie jak zwykle, piłem też kawę, a niedługo zanim to się pojawiło, dyniowy sok, ale nigdy nie byłem uczulony na dyniowy sok – stwierdził z zastanowieniem, jakby naprawdę próbował przypomnieć sobie, co mogło wywołać taką reakcję. – Niczego nie dotykałem, ja nie dotykam żadnych dziwnych rzeczy – oburzył się trochę, niepewny co Eunice sugeruje. (Choć zapewne była to hipokryzja u kogoś, kto sam wysmarował się czymś, na co ma uczulenie.)
– Może ponieść ci te papiery? – zaoferował po dżentelmeńsku. I pomyślał, że musi poćwiczyć. Bo co jeżeli Eunice będzie chciała, żeby poniósł dla niej coś cięższego od papierów? I zrobi z siebie idiotę? Tam w lesie nie dał rady donieść daleko tej kobiety!
Nie zasugerował niczego o kosmetykach, skoro o to nie pytała, bo chciał przeciągnąć tę wizytę. Oczywiście, że ruszył za nią, pęczniejąc z dumy, w końcu szedł u boku najpiękniejszej kobiety w szpitalu, właściwie to w całym Londynie, a kto wie, czy i nie w Anglii? Szczęście z tego fakty przytłumiał nieco tylko fakt zastanawiania się, czy wypada ją spytać, czy z kimś się teraz spotyka, i w jaki sposób zrobić to najlepiej. Bo był pewien, że z kimś się spotyka. Czuł to, jeszcze niedawno! (Nie przyszło mu do głowy, że jest po prostu nadmiernie zazdrosny i niepewny, a magia wszystko wyolbrzymia i odczytuje jako zdradę jakieś całkiem niewinne spotkanie czy podanie komuś ręki…)
Na całe szczęście, po jakichś dziesięciu sekundach jego mózg z powrotem zaskoczył.
– Tak, to znaczy… o tutaj… – powiedział, starając się przybrać zbolałą minę i wyciągnął rękę, by pokazać dużą plamę na nadgarstku i parę mniejszych na wierzchu dłoni. Przy okazji z zaniepokojeniem zastanowił się, czy trochę nie przesadził. To zejdzie, prawda? Zejdzie? A Eunice nie uzna go za odrażającego? Specjalnie zastosował środek tylko w paru miejscach, i broń Merlinie nie na szyi, żeby wyglądać tak, jakby faktycznie potrzebował pomocy uzdrowiciela, ale nie jakoś straszliwie.
– Muszę się zastanowić… chyba nie jadłem niczego takiego… To znaczy niczego specjalnego. Na śniadanie po prostu kanapki, takie jak zwykle, piłem też kawę, a niedługo zanim to się pojawiło, dyniowy sok, ale nigdy nie byłem uczulony na dyniowy sok – stwierdził z zastanowieniem, jakby naprawdę próbował przypomnieć sobie, co mogło wywołać taką reakcję. – Niczego nie dotykałem, ja nie dotykam żadnych dziwnych rzeczy – oburzył się trochę, niepewny co Eunice sugeruje. (Choć zapewne była to hipokryzja u kogoś, kto sam wysmarował się czymś, na co ma uczulenie.)
– Może ponieść ci te papiery? – zaoferował po dżentelmeńsku. I pomyślał, że musi poćwiczyć. Bo co jeżeli Eunice będzie chciała, żeby poniósł dla niej coś cięższego od papierów? I zrobi z siebie idiotę? Tam w lesie nie dał rady donieść daleko tej kobiety!
Nie zasugerował niczego o kosmetykach, skoro o to nie pytała, bo chciał przeciągnąć tę wizytę. Oczywiście, że ruszył za nią, pęczniejąc z dumy, w końcu szedł u boku najpiękniejszej kobiety w szpitalu, właściwie to w całym Londynie, a kto wie, czy i nie w Anglii? Szczęście z tego fakty przytłumiał nieco tylko fakt zastanawiania się, czy wypada ją spytać, czy z kimś się teraz spotyka, i w jaki sposób zrobić to najlepiej. Bo był pewien, że z kimś się spotyka. Czuł to, jeszcze niedawno! (Nie przyszło mu do głowy, że jest po prostu nadmiernie zazdrosny i niepewny, a magia wszystko wyolbrzymia i odczytuje jako zdradę jakieś całkiem niewinne spotkanie czy podanie komuś ręki…)