— Ah tak? — spytałam zdziwiona. Teraz moje wspomnienie pierwszego spotkania z Dellianem rozjaśniło się, a wszelkie tajemnice zostały wyjaśnione. Czyli nie był narkomanem, a niewidomym w towarzystwie gadającego kota. Ciekawe, czy istniały gadające prosiaki...
Bardzo się podekscytowałam potencjalną wystawą Delliana. To byłoby naprawdę szalone! Na pewno dziennikarze z różnych czasopism przybyliby przeprowadzać z nim wywiad! Mogłabym być jego kuratorem...
— Tak, zdecydowanie musimy to zrobić!
Chciał też być modelem? Przecież to...
— Cudownie! Wiesz, tak się składa, że mnie krępuje trochę rysowanie jak ktoś mi pozuje, bo się patrzy... A skoro ty... no to wiesz, perfekcyjnie!
Uśmiechnęłam się szeroko, ale to mógł też odczytać z mojego głosu. Przyjrzałam się lepiej jego twarzy. Była niecodzienna, tak więc nadawał się idealnie na jakiś ciekawy portret. Lub wręcz na superbohatera, z tą dobrze zarysowaną szczęką.
Przypomniałam sobie też, że przecież jesteśmy w kawiarni i przede mną stoi herbata. Szybko upiłam łyk.
— To... Kiedy miałbyś czas, żeby się spotkać na malowanie? I zapraszam do siebie, oczywiście, mam dużo miejsca, a przede wszystkim potrzebny sprzęt.
Lysander na pewno chętnie poznałby Delliana. Może nawet przyłączyłby się do naszej przygody i poduczył nas?