— Mnie w macki!? — Z teatralnym przejęciem Peppa delikatnie trąciła przyjaciółkę. — Jakże świat poradziłby sobie z moją stratą!?
Peppa roześmiała się. Jej nigdy się nie chciało i tylko czekała, aż Mayi również się przestanie. Machnęła różdżką, by ułożyć wszystkie książki i notatki na jednej kupce.
"Chodź podrażnić Croucha" — chciała zaproponować, ale ugryzła się w język. Jeszcze czego! Oleander pewnie tylko czeka na uwagę z ich strony!
— Ja bym sobie tu poleżała i nic nie robiła, tak mi by było najlepiej — oznajmiła wyciągając się jeszcze wygodniej. — Ale jak chcesz... Hm... Możemy iść powkręcać czwartorocznym z innych domów jakieś głupoty o SUMach. Niech się trochę postresują.
Peppa bardzo by chciała, by ich dom wypadł najlepiej w egzaminach. Nawet, jeśli najpewniej nie dowie się, jak im pójdzie, skoro już opuszczała szkołę. Ale lojalność domom pozostawała w niektórych na długo. Panna Potter na pewno będzie jedną z tych absolwentek aktywnie uczęszczających na zjazdy, a gdy zostanie matką, zaangażuje się w samorząd rodziców.