23.07.2023, 20:53 ✶
Odwróciła się w miejscu, żeby mieć dziewczynkę na widoku. Victoria miała takie dziwne wrażenie, że ta mała nie zarejestrowała tego, że umarła. Może dlatego ciągle się tutaj błąkała – kto wie jak długo już to trwało? Nigdy wcześniej jej nie spotkała, a nie pierwszy raz była na Pokątnej i w okolicach. Ale zrobiło jej się żal. Taki maluch, być tutaj samej, umrzeć nie mając obok się je nikogo bliskiego… jak jej się teraz tak przyjrzała to miała wrażenie, że duch dziewczynki ma na sobie raczej… zimowe niż późnowiosenne ubrania. Bardziej co prawda były to szmaty niż poprawmy płaszcz, wszystko miała dziurawe i postrzępione… teraz już też pomyślała, że trzęsła się jednak z zimna, nie emocji. Chyba nie zauważyła nawet, że nie było nigdzie śniegu, nie było zimy. Interesował ją tylko ten kot.
- Tylko jego mam – wyszeptała, a głos miała urywany przez płacz.
Ciekawe czy to faktycznie był jej kot czy po prostu… skojarzył jej się z jej starym przyjacielem?
Victoria w końcu uniosła spojrzenie na Sauriela.
- Wyglądasz jak ktoś, kto jest w stanie dogonić kicię – odpowiedziała mu na pytanie i po raz kolejny obiecała sobie, że naprawdę będzie musiała poćwiczyć bo jej własna kondycja wołała o pomstę do Merlina. Ale uśmiechnęła się lekko, kiedy Sauriel gadał dziewczynce o oswajaniu kotów. Brzmiało… znajomo, choć była to metafora. - Chodź, poszukamy go. Poczekasz tutaj, maleńka? – Victoria zwróciła się do dziewczynki i lekko się schyliła, żeby choć trochę zrównać się z nią wzrostem. Duch tylko pokiwał głową, co Lestrange wzięła za dobrą monetę i ruszyła do Sauriela, złapała go za ramię i pociągnęła w kierunku, w którym zniknął kot. - Zastanawiam się czy jeśli przyniesieniu jej tego kota, to ona zniknie, czy to nie mogłoby jej pomóc – powiedziała do niego, kiedy już się kawałek oddalili i go puściła. - Ona chyba nie wie, że umarła.
- Tylko jego mam – wyszeptała, a głos miała urywany przez płacz.
Ciekawe czy to faktycznie był jej kot czy po prostu… skojarzył jej się z jej starym przyjacielem?
Victoria w końcu uniosła spojrzenie na Sauriela.
- Wyglądasz jak ktoś, kto jest w stanie dogonić kicię – odpowiedziała mu na pytanie i po raz kolejny obiecała sobie, że naprawdę będzie musiała poćwiczyć bo jej własna kondycja wołała o pomstę do Merlina. Ale uśmiechnęła się lekko, kiedy Sauriel gadał dziewczynce o oswajaniu kotów. Brzmiało… znajomo, choć była to metafora. - Chodź, poszukamy go. Poczekasz tutaj, maleńka? – Victoria zwróciła się do dziewczynki i lekko się schyliła, żeby choć trochę zrównać się z nią wzrostem. Duch tylko pokiwał głową, co Lestrange wzięła za dobrą monetę i ruszyła do Sauriela, złapała go za ramię i pociągnęła w kierunku, w którym zniknął kot. - Zastanawiam się czy jeśli przyniesieniu jej tego kota, to ona zniknie, czy to nie mogłoby jej pomóc – powiedziała do niego, kiedy już się kawałek oddalili i go puściła. - Ona chyba nie wie, że umarła.