25.07.2023, 21:14 ✶
Pandora Prewett znana była ze swojej niepojętej wiary w ludzi oraz chęci spędzania z nimi czasu, nic więc dziwnego, że jej twarz rozjaśnił pogodny uśmiech, gdy Trelawney zaproponował wspólny wypad do Trzech Mioteł. Pub ten mieszczący się w Hogsmeade, nieopodal szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, przywoływał wiele wspomnień. Odwiedzając tę wioskę, zawsze nachodziła ją nostalgia, przed oczami tańczyły obrazy, o których myślała, że już dawno zapomniała. Wystarczyła teleportacja, a wszystko wracało w żywych kolorach, kobiecie natomiast wydawało się, że skorzystała z podróży w czasie.
Maj był piękny, a atmosfera zbliżających się wakacji sprawiała, że uliczki pełne były uczniów spędzających tu wolne popołudnie, plotkujących lub spędzających czas ze swoimi najbliższymi. Ciepłe powietrze uderzyło oliwkowe policzki, a ona rozejrzała się dookoła, nie mogąc stłumić promiennego uśmiechu, który uwydatnił tkwiące w policzkach dołeczki. Niesiona chyba nastrojem, sama wybrała dziś spódnicę, zamiast klasycznych dla siebie szortów lub spodni, które do pracy i wykonywania zleceń były wygodniejsze. Wpadła do baru, dostrzegając znajomą twarz niemalże od razu, jednak nim dotarła do stolika zajmowanego przez Tancreda, przywitała się jeszcze z barmanem, z którym wpadała w pogawędki przy każdej możliwej okazji. Burza brązowych włosów zakołysała się leniwie, gdy przemknęła obok niego, przesuwając palcami po ramieniu starszego kolegi na przywitanie, a potem zajęła miejsce naprzeciw, niemalże od razu wlepiając w niego spojrzenie ciemnych oczu, które odrobinę przypominały palony karmel.
- No cześć! - zaczęła z entuzjazmem, dostrzegając teraz czekające już na nich butelki. Nie próżnował i nie marnował czasu, sama się aż upewniła, zerkając na tkwiący na nadgarstku zegarek, czy nie była czasem spóźniona. Pandora jednak w całym swoim chaosie była człowiekiem punktualnym. Oparła się wygodniej na krześle, założyła nogę na nogę i stuknęła paznokciami w blat stolika, nie mogąc pozostać zbyt długo w bezruchu, jeśli akurat nie poświęcała się nauce lub swoim projektom. - Widzę, że o kremowym już pomyślałeś.. Ah, jak to wzbudza wspomnienia, muszę kupić parę butelek na wynos. -kontynuowała entuzjastycznie, ruchem głowy zgarniając ciemne pasma do tyłu, bo usilnie próbowały przykleić się do ust, gdy mówiła. - Dobrze Cię widzieć. Wszystko w porządku? Dziękuje za zaproszenie.
Zawsze było miło spotkać się z kimś ze szkoły. Przyglądając się mężczyźnie dość bezczelnie, jak to brunetka zwykle miała w zwyczaju, uśmiechnęła się pod nosem, przypominając sobie zawiłe początki ich znajomości. Miała to do siebie, że im człowiek bardziej odcinał się od innych, tym bardziej próbowała do niego dotrzeć, bo przecież czas Hogwartu był tym, w którym należało gromadzić wspaniałych ludzi i tworzyć piękne wspomnienia, do których po latach będzie można wrócić. Niewiele myśląc, złapała za butelki, polewając im kremowego piwa, na które miała straszną ochotę - przez myśl jej przeszło, że powinna również zajrzeć do miodowego królestwa, kiedyś uwielbiała czekoladowe kulki ze strzelającym musem truskawkowym w środku i ciągutki.
Maj był piękny, a atmosfera zbliżających się wakacji sprawiała, że uliczki pełne były uczniów spędzających tu wolne popołudnie, plotkujących lub spędzających czas ze swoimi najbliższymi. Ciepłe powietrze uderzyło oliwkowe policzki, a ona rozejrzała się dookoła, nie mogąc stłumić promiennego uśmiechu, który uwydatnił tkwiące w policzkach dołeczki. Niesiona chyba nastrojem, sama wybrała dziś spódnicę, zamiast klasycznych dla siebie szortów lub spodni, które do pracy i wykonywania zleceń były wygodniejsze. Wpadła do baru, dostrzegając znajomą twarz niemalże od razu, jednak nim dotarła do stolika zajmowanego przez Tancreda, przywitała się jeszcze z barmanem, z którym wpadała w pogawędki przy każdej możliwej okazji. Burza brązowych włosów zakołysała się leniwie, gdy przemknęła obok niego, przesuwając palcami po ramieniu starszego kolegi na przywitanie, a potem zajęła miejsce naprzeciw, niemalże od razu wlepiając w niego spojrzenie ciemnych oczu, które odrobinę przypominały palony karmel.
- No cześć! - zaczęła z entuzjazmem, dostrzegając teraz czekające już na nich butelki. Nie próżnował i nie marnował czasu, sama się aż upewniła, zerkając na tkwiący na nadgarstku zegarek, czy nie była czasem spóźniona. Pandora jednak w całym swoim chaosie była człowiekiem punktualnym. Oparła się wygodniej na krześle, założyła nogę na nogę i stuknęła paznokciami w blat stolika, nie mogąc pozostać zbyt długo w bezruchu, jeśli akurat nie poświęcała się nauce lub swoim projektom. - Widzę, że o kremowym już pomyślałeś.. Ah, jak to wzbudza wspomnienia, muszę kupić parę butelek na wynos. -kontynuowała entuzjastycznie, ruchem głowy zgarniając ciemne pasma do tyłu, bo usilnie próbowały przykleić się do ust, gdy mówiła. - Dobrze Cię widzieć. Wszystko w porządku? Dziękuje za zaproszenie.
Zawsze było miło spotkać się z kimś ze szkoły. Przyglądając się mężczyźnie dość bezczelnie, jak to brunetka zwykle miała w zwyczaju, uśmiechnęła się pod nosem, przypominając sobie zawiłe początki ich znajomości. Miała to do siebie, że im człowiek bardziej odcinał się od innych, tym bardziej próbowała do niego dotrzeć, bo przecież czas Hogwartu był tym, w którym należało gromadzić wspaniałych ludzi i tworzyć piękne wspomnienia, do których po latach będzie można wrócić. Niewiele myśląc, złapała za butelki, polewając im kremowego piwa, na które miała straszną ochotę - przez myśl jej przeszło, że powinna również zajrzeć do miodowego królestwa, kiedyś uwielbiała czekoladowe kulki ze strzelającym musem truskawkowym w środku i ciągutki.