25.07.2023, 22:50 ✶
Był w zbyt wielkim szoku, by zważać na słowa, a gdy dotarł do niego ich sens, było już za późno, aby je wycofać. W milczeniu obserwował więc reakcję Vespery, starając się stłumić narastającą w nim obawę, że oto ją uraził i zniszczył relację, którą od tygodni starał się z nią zbudować. Klęczał więc przy niej, niczym pokorny sługa przed swą panią i czekał na swój wyrok. A gdy zdecydowała się wybaczyć mu to małe faux pas, porwał ją w ramiona i nie tylko odwzajemnił jej pocałunek, lecz obsypał ją kolejnymi; wzdłuż kości policzkowych, i nad łukiem brwiowym i w czubek nosa.
— Nigdzie się nie wybieram — wyszeptał, gładząc opuszkami palców wilgotną skórę kochanki, jakby chciał się upewnić, że naprawdę jest przed nim, żywa, z krwi i kości. — Przyniosłem ci... coś... — skinął nieco rozbawiony w stronę kwiatów żałośnie rozsypanych na płytkach. Część z nich zabrał z ogrodu Victorii, mając nadzieję, że czarownica nie powiąże go ze zniknięciem kilku roślin. I tak większość z nich zniszczył wiatr.
Zaraz jednak uśmiech zniknął z jego twarzy.
— Ja... To... — zaczął niepewnie, czując jak żołądek zaciska się na wspomnienie nieszczęsnego Grimesa z ciernistym wiankiem na głowie w rosnącej kałuży krwi. Zamrugał kilkukrotnie, starając się odegnać od siebie postać ghoula, lecz ilekroć zamykał oczy, widział przed oczami jego skuloną sylwetkę i podejrzewał, że ten widok prędko go nie opuści. — ...woda wystygła. Chodź, zanim zmarzniesz — oświadczył, po czym podniósł się na drżących nogach, starając się przy tym nie okazać najmniejszym nawet grymasem, jak wielki ból przy tym przeszył schorowaną kończynę. Sięgnął po jeden ze starannie złożonych ręczników i podał go Vesperze, podczas gdy sam wycofał się, aby dać jej więcej swobody. Zdjął z wieszaka swój jedwabny szlafrok i czekał, gotów otulić ją czarnym materiałem w każdej chwili.
— Nigdzie się nie wybieram — wyszeptał, gładząc opuszkami palców wilgotną skórę kochanki, jakby chciał się upewnić, że naprawdę jest przed nim, żywa, z krwi i kości. — Przyniosłem ci... coś... — skinął nieco rozbawiony w stronę kwiatów żałośnie rozsypanych na płytkach. Część z nich zabrał z ogrodu Victorii, mając nadzieję, że czarownica nie powiąże go ze zniknięciem kilku roślin. I tak większość z nich zniszczył wiatr.
Zaraz jednak uśmiech zniknął z jego twarzy.
— Ja... To... — zaczął niepewnie, czując jak żołądek zaciska się na wspomnienie nieszczęsnego Grimesa z ciernistym wiankiem na głowie w rosnącej kałuży krwi. Zamrugał kilkukrotnie, starając się odegnać od siebie postać ghoula, lecz ilekroć zamykał oczy, widział przed oczami jego skuloną sylwetkę i podejrzewał, że ten widok prędko go nie opuści. — ...woda wystygła. Chodź, zanim zmarzniesz — oświadczył, po czym podniósł się na drżących nogach, starając się przy tym nie okazać najmniejszym nawet grymasem, jak wielki ból przy tym przeszył schorowaną kończynę. Sięgnął po jeden ze starannie złożonych ręczników i podał go Vesperze, podczas gdy sam wycofał się, aby dać jej więcej swobody. Zdjął z wieszaka swój jedwabny szlafrok i czekał, gotów otulić ją czarnym materiałem w każdej chwili.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory