25.07.2023, 23:17 ✶
Ulysses kiwnął głową.
- Tak. Muszę pilnie spotkać się z Shafiqiem – wyjaśnił, właściwie niewiele wyjaśniając. Ale też nie mógł powiedzieć na głos po co szedł się z nim spotkać. Były takie sprawy, które należało załatwiać samodzielnie, zwłaszcza wtedy, gdy było się już dorosłym człowiekiem. A w przypadku prześladującego go, Cathala i Letę mordercy, wydawało się, że zdążyli już poznać prawdziwą tożsamość tego człowieka.
Ulysses nigdy nie mówił wiele o swoim życiu prywatnym, ale nie ukrywał przed Chesterem lub rodzeństwem istnienia Cathala Shafiqa. Przyjaźnił się z nim od dziecka i nawet jeśli mówił o archeologu bardzo oszczędnie – wiele świadczyło o sporej zażyłości między nimi (ot, choćby niewielka kolekcja pomniejszych artefaktów, którą Ulysses miał w pokoju i która stopniowo tylko się rozrastała).
Nie ingerował w przekomarzania między Vesperą i Augustusem, choć jego - nieszczególnie bawiła wizja brata zamienionego
w świąteczne drzewko. Ale ogólnie Ulysses nie miał zbyt dużego poczucia humoru, większość żartów albo mu umykała, albo słyszał je zbyt często, by się nimi przejmować. Za to z większą uwagą obserwował jak ojciec zaklęciem usuwał kaktusa z głowy Augustusa. Czy naprawdę ktoś złośliwie dodał do szamponu takiego eliksiru, który zmuszał klienta do zakupu i kąpieli?
Zaklęcie Chestera zadziałało i roślina zniknęła. Ulysses zacisnął palce mocniej na aktówce, którą trzymał. I już było po problemie.
- Dobrej nocy. Wrócę późno – uprzedził jeszcze, a potem odwrócił się i ruszył do wyjścia. Po chwili usłyszeli dźwięk otwieranych i zamykanych drzwi, gdy wychodził z rezydencji.
- Tak. Muszę pilnie spotkać się z Shafiqiem – wyjaśnił, właściwie niewiele wyjaśniając. Ale też nie mógł powiedzieć na głos po co szedł się z nim spotkać. Były takie sprawy, które należało załatwiać samodzielnie, zwłaszcza wtedy, gdy było się już dorosłym człowiekiem. A w przypadku prześladującego go, Cathala i Letę mordercy, wydawało się, że zdążyli już poznać prawdziwą tożsamość tego człowieka.
Ulysses nigdy nie mówił wiele o swoim życiu prywatnym, ale nie ukrywał przed Chesterem lub rodzeństwem istnienia Cathala Shafiqa. Przyjaźnił się z nim od dziecka i nawet jeśli mówił o archeologu bardzo oszczędnie – wiele świadczyło o sporej zażyłości między nimi (ot, choćby niewielka kolekcja pomniejszych artefaktów, którą Ulysses miał w pokoju i która stopniowo tylko się rozrastała).
Nie ingerował w przekomarzania między Vesperą i Augustusem, choć jego - nieszczególnie bawiła wizja brata zamienionego
w świąteczne drzewko. Ale ogólnie Ulysses nie miał zbyt dużego poczucia humoru, większość żartów albo mu umykała, albo słyszał je zbyt często, by się nimi przejmować. Za to z większą uwagą obserwował jak ojciec zaklęciem usuwał kaktusa z głowy Augustusa. Czy naprawdę ktoś złośliwie dodał do szamponu takiego eliksiru, który zmuszał klienta do zakupu i kąpieli?
Zaklęcie Chestera zadziałało i roślina zniknęła. Ulysses zacisnął palce mocniej na aktówce, którą trzymał. I już było po problemie.
- Dobrej nocy. Wrócę późno – uprzedził jeszcze, a potem odwrócił się i ruszył do wyjścia. Po chwili usłyszeli dźwięk otwieranych i zamykanych drzwi, gdy wychodził z rezydencji.
Postać opuszcza sesję